Zbliżenie na żółwia lądowego
Dramat żółwi lądowych w domach Polaków Fot. Pexels / Optical Chemist
Reklama.

Fundacja "Zła Podłoga Pomoc Żółwiom Lądowym" prowadzi pierwszy w Polsce ośrodek pomocowy dla żółwi lądowych, działający od 2024 roku. Jak zaznaczył pomysłodawca inicjatywy w liście do Łukasza Litewki, nie spodziewał się, że liczba pacjentów będzie aż tak duża, kiedy zakładał placówkę.

"Myślałem wtedy, że będzie to mała inicjatywa dla garstki osób, tymczasem obecnie mam pod opieką ponad 60 schorowanych zwierząt i codziennie otrzymuję kilka, a nawet kilkanaście telefonów z prośbą o przyjęcie kolejnego" – napisał założyciel ośrodka.

"Dlaczego? Ponieważ żółwie lądowe to prawdopodobnie najbardziej dręczone i niezrozumiane zwierzęta trzymane w niewoli. Nikt o tym nie mówi, ale sprzedaje się je jako zwierzęta domowe, choć większość dostępnych gatunków nie powinniśmy nawet na 15 minut wnosić do zamkniętego pomieszczenia" – dodał.

logo
"Żółwie lądowe to prawdopodobnie najbardziej dręczone i niezrozumiane zwierzęta trzymane w niewoli" Fot. Pexels / René Wechet

"Większość dostępnych gatunków nie powinniśmy nawet na 15 minut wnosić do zamkniętego pomieszczenia"

Problem z trzymaniem żółwi lądowych w domach polega na ich specyficznych wymaganiach, które są rzadko rozumiane przez opiekunów. Żółwie, takie jak popularny żółw grecki czy żółw stepowy, muszą mieć zapewnione odpowiednie warunki klimatyczne, których nie można spełnić w przeciętnych mieszkaniach.

"Nikt o tym nie mówi, ale sprzedaje się je jako zwierzęta domowe, choć większość dostępnych gatunków nie powinniśmy nawet na 15 minut wnosić do zamkniętego pomieszczenia. Dlaczego? Bo popularny żółw grecki czy stepowy wymaga spadków nocnych temperatur znacznie poniżej 20 stopni, czyli zakresu, który jest niedostępny w mieszkaniu" – wyjaśnił założyciel Fundacji "Zła Podłoga Pomoc Żółwiom Lądowym".

"Już sam ten fakt skazuje je na gigantyczne cierpienie i problemy zdrowotne. Mówimy o sytuacji, w której ktoś kupuje zwierzę i praktycznie zawsze(!) doprowadza je do złego stanu, niezależnie od intencji" – dodał.

90% żółwi lądowych trzymanych w pomieszczeniach, choć tego nie widać, to żółwie schorowane i cierpiące

W wyniku niewłaściwych warunków, żółwie zaczynają cierpieć, co zazwyczaj nie jest widoczne od razu. Potrafią maskować swoje problemy zdrowotne nawet przez wiele lat, a ich opiekunowie nie dostrzegają żadnych niepokojących objawów.

Dopiero kiedy stan zdrowia żółwia staje się krytyczny, okazuje się, że dolegliwości są znacznie poważniejsze, niż początkowo można było przypuszczać, a wiele z tych zwierząt jest już na skraju wyczerpania.

"Wniosek jest prosty. 90% żółwi lądowych, które widział Pan w pomieszczeniach, choć nie wyglądają, to żółwie schorowane i cierpiące" – wyjaśnił pomysłodawca ośrodka.

"Często nawet lekarze weterynarii, widząc żółwia z przerostem dzioba, nie robią nic prócz jego korekty, twierdząc, że to estetyka. Tymczasem gdyby ktoś tylko zrobił badanie krwi, okazałoby się, że żółw praktycznie umiera. Lekarzy znających się na leczeniu żółwi jest w Polsce garstka" – czytamy w liście.

Ośrodek, który prowadzi Fundacja "Zła Podłoga Pomoc Żółwiom Lądowym", to jedyne miejsce w Polsce, które specjalizuje się w ratowaniu żółwi lądowych. Fundacja nie tylko zajmuje się opieką nad schorowanymi zwierzętami, ale także edukuje społeczeństwo na temat ich specyficznych potrzeb. Przesłanie zawarte w liście jest jasne – większość gatunków żółwi lądowych nie nadaje się do trzymania w domach, ale o tym sprzedawca nam nie powie...

"Chociaż istnieją organizacje niosące pomoc gadom, jesteśmy jedynym miejscem wyłącznie dla żółwi lądowych i uważamy, że większość gatunków nie ma nic wspólnego z terrarystyką. Przeciwnie, terrarystyka im wręcz szkodzi, bo terrarium jest jednak zbiornikiem domowym, zapewniającym zbyt wysokie temperatury nocne" – czytamy.