Pies pozostawiony pod sklepem to częsty widok
Pies pozostawiony pod sklepem to częsty widok fot. 123rf.com

Zakładam, że jesteście podobni do mnie – traktujecie swoje psy jak członków rodziny, kochacie je i bylibyście zdruzgotani, gdyby coś im się stało. Dlaczego więc zostawiacie je same pod sklepami? Czy tak samo zrobilibyście ze swoim telefonem?

REKLAMA

Pozostawienie psa przed sklepem bez opieki jest wykroczeniem, za które można otrzymać mandat w wysokości do 500 zł, ale nigdy nie słyszałam o osobie, która została ukarana. Zakładam, że policja nie dostaje wielu takich zgłoszeń.

W Polsce istnieje bowiem ogromne przyzwolenie na zostawianie psów pod sklepami. Właściciele czworonogów tłumaczą się, że zostawiają psy "na chwilę”, że "zwierzakom nie dzieje się żadna krzywda", a przecież "nie będą chodzić na dwa razy".

Handlarze, podobnie jak oni, nie widzą niczego złego w zostawianiu psów przed sklepami. Pod niektórymi punktami sprzedaży i marketami są nawet specjalne stojaki do przywiązania psów, tzw. "psie parkingi”. Ludzie naprawdę nie wiedzą, że to nielegalne...

logo
"Parkingi dla psów" można spotkać pod wieloma sklepami fot. 123rf.com
logo
"Poczekalnia dla piesków" przed sklepem sieci Żabka fot. Piotr Kamionka / East News

Jestem w stanie zrozumieć to, że ludzie łamią prawo, ale nie potrafię zrozumieć tego, że nie mają wyobraźni. Spójrzmy prawdzie w oczy - świat jest okropnym miejscem, a krzywdzenie zwierząt jest na porządku dziennym.

Możliwe, że ktoś 100 razy zostawił psa pod sklepem i nic się nie stało, ale za 101 zwierzę może zostać skradzione lub zginąć. Dramatycznych scenariuszy jest wiele. Czas o nich pomówić i wytłumaczyć ludziom, na co narażają swoich pupili.

Pies może zostać skradziony

Zostawianie psa samego pod sklepem jest złe na tak wielu poziomach, że nawet nie wiem, od czego zacząć. Niech będzie, że na pierwszy ogień pójdzie kradzież, a jeżeli myślicie, że to się nie dzieje, grubo się mylicie. Kradzieże psów w Polsce są częstym zjawiskiem.

Giną zarówno kundelki, jak i psy rasowe, a już szczególną "popularnością” wśród złodziejaszków cieszą się czworonogi podbijające Instagrama – warte 15. tys. złotych szpice miniaturowe, pudle, corgi i "rasy hybrydowe”: cockapoo, maltipoo, labradoodle.

Każdego z takich psów można sprzedać, zarabiając na niecnym procederze nawet kilka tysięcy złotych, a wierzcie mi – chętnych na "psy po taniości” nie brakuje. Każdego dnia w wyszukiwarce Google pojawiają się setki zapytań o "tanie yorki”, "tanie maltańczyki”, "tanie owczarki” - przecież te psy skądś się biorą.

Inna sprawa, jeżeli złodziej chce ukraść psa dla siebie, bo "zawsze o takim marzył” albo "chciał zrobić córce prezent” – tak, takie zeznania słyszą polscy policjanci. Co ważne, psy w większości przypadków nie są kradzione przez rasowych przestępców a "zwykłych ludzi”.

W polskim prawie kradzież psa jest traktowana tak samo jak kradzież rzeczy, a wymiar kary jest ściśle związany z wartością rynkową czworonoga. Jeżeli pies jest warty więcej 500 zł, złodziejowi grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawiony wolności, jeżeli jest wart mniej – grzywna.

Pół biedy, jeśli czworonóg po kradzieży trafia do nowego domu, w którym jest kochany. Równie dobrze może trafić do pseudohodowli, w której - zależnie od płci - zostanie suką rozpłodową albo zamkniętym w kojcu reproduktorem.

Nie brakuje też ludzi, których mogą bawić głupie dowcipy w stylu: "ukradnę psa i wypuszczę go na drugim końcu miasta albo przywiążę w lesie do drzewa” - ciekawe, co będziecie czuli, szukając ukochanego pupila po całym mieście. Tego nie życzę nawet wrogowi.

Jest jeszcze jeden scenariusz. Jeszcze bardziej mroczny.

Skradziony pies może zostać wykorzystany w walkach psów. Może myślicie, że yorków, maltańczyków i pudli to nie dotyczy, ale nic bardziej mylnego. Małe psy są rozszarpywane przez większe "na rozgrzewkę”. Dla nich to darmowy trening.

Nie łudźcie się też, że skradzionego psa łatwo odzyskać. Jeżeli zdarzenie nie zostało zarejestrowane na nagraniu, sprawca nie został schwytany natychmiast, trudno dowieść kradzieży psa. W takiej sytuacji nawet czip może nie pomóc, bo "policja nie ma jak go sprawdzić”.

Ktoś może go otruć

Na pewno słyszeliście kiedyś o zwyrodnialcach, którzy rozrzucają w trawie "kiełbasę z wkładką”, gdzie "specjalnym dodatkiem” jest trutka na szczury albo szpilka. A teraz wyobraźcie sobie, że taka osoba mieszka obok waszego ulubionego sklepu i denerwują ją zostawiane przed nim pieski.

Jednak nie wszystkimi kierują złe intencje. W pobliżu psa mogą zakręcić się "dobre dusze”, które nakarmią go kebabem, chipsami, winogronami albo czekoladą. Pies w najlepszym wypadku będzie wymiotował i miał biegunkę, w najgorszym umrze. Nawet nie będziecie wiedzieli czemu.

Inny pies może go zaatakować

Na pewno widzieliście kiedyś psa, który biegał luzem i nie słuchał się swojego właściciela, albo – druga opcja – jego "opiekun” był wpatrzony w telefon i niezbyt zainteresowany pupilem. Teraz wyobraźcie sobie, że taki pies podbiega do waszego.

Wasz pies jest przywiązany pod sklepem – nie ma możliwości wycofania się z niekomfortowej sytuacji, jest na smyczy, więc trudniej mu walczyć. Do tego dochodzi zdenerwowanie, bo pies to wie i czuje.

logo
Pogryzienie przez innego psa to wielka trauma fot. 123rf.com

Pies na uwięzi ma ograniczone możliwości obrony. Podczas walki może zaplątać się w smycz, zwichnąć łapę, udusić się. Wy w tym czasie będziecie płacić za karton mleka. No, chyba że wcześniej zakupy przerwie wam przeraźliwe wycie i piski...

Ludzie mogą go drażnić

Na własne oczy widziałam, jak starszy mężczyzna rzuca niedopałkiem papierosa w stronę przywiązanego pod sklepem psa. Po zwróceniu uwagi powiedział, że "nie lubi kundli". Gdyby nie ja, właściciel psa, nigdy by się o tym nie dowiedział.

Osób, które nie lubią psów albo chcą "zaistnieć" w towarzystwie, jest mnóstwo. Tacy ludzie mogą warczeć na psa, tupać gwałtownie nogami, szturchać go kijem. Tym samym niweczą wszystkie trudy, które włożyliście w wychowanie czworonoga i wzbudzają w nim agresję.

Inna sprawa, jeżeli wasz pies ugryzie prowokującą osobę. Drażnienie zwierząt jest w Polsce nielegalne, ale zgadnijcie, kto odpowie za taką sytuację. Przecież to wy zostawiliście psa bez nadzoru i to wam przyjdzie płacić odszkodowanie...

Może mieć udar lub zmarznąć

Zostawianie psa pod sklepem w trakcie upałów to norma. "Opiekunów” nie interesuje, że gorący bruk może poparzyć delikatne psie łapki, a czworonogi są narażone na udar o wiele bardziej niż ludzie- pies może przegrzać się i umrzeć nawet przy 24°C.

Z drugiej strony każdy widział kiedyś przemoczonego, smutnego psa, który z utęsknieniem wpatruje się w sklepową witrynę. Taki pies może przeziębić się tak samo jak człowiek. Może też zachorować na zapalenie pęcherza albo nerek.

Może się stresować

Psy zostawione bez opieki pod sklepami nie wyglądają na szczęśliwe i nic dziwnego. Niektóre piszczą, inne próbują wbiec do sklepu, jeszcze inne drapią witrynę, ale nawet psy, które z pozoru wyglądają na spokojne, w rzeczywistości są zdruzgotane i cierpią - i jest to najważniejszy powód, dla którego nigdy nie powinniśmy zostawiać ich samych pod sklepem.