Kot wącha różę
Jakie kwiaty są dla kotów niebezpieczne? Photo by Sven Mieke on Unsplash

Jeśli masz kota i kwiaty w domu, ten tekst jest dla Ciebie. Większość popularnych roślin doniczkowych jest dla kotów trująca. Nie chodzi tylko o wymioty – niektóre z nich mogą zabić kota w ciągu jednej doby.

REKLAMA

Dlaczego koty w ogóle jedzą rośliny?

Zanim wejdziemy w konkretne gatunki, warto wiedzieć, dlaczego mruczki w ogóle interesują się doniczkami. Koty instynktownie sięgają po roślinność, żeby oczyścić przewód pokarmowy – zwłaszcza z sierści, która gromadzi się w żołądku. Zielony kolor liści kojarzy im się z trawą, którą jadłyby na zewnątrz. Problem w tym, że twoja monstera to nie łąka.

Co ważne: koty nie mają wbudowanego "detektora trucizn". Nie odróżniają instynktownie rośliny bezpiecznej od zabójczej. Liżą, gryzą, i często robią to wtedy, gdy jesteś w pracy albo śpisz.

Kwiaty groźne dla kota

Lilie

To jedne z najgroźniejszych roślin dla kotów. Szczególnie niebezpieczne są prawdziwe lilie z rodzaju Lilium oraz liliowce, czyli Hemerocallis. Toksyczne mogą być kwiaty, liście, pyłek, a nawet woda z wazonu.

To ważne, bo przy liliach nie mówimy o lekkim podrażnieniu. U kota może dojść do ostrej niewydolności nerek. Pierwsze objawy to zazwyczaj wymioty, brak apetytu i osłabienie. Później mogą pojawić się wzmożone pragnienie, częstsze oddawanie moczu i apatia.

Zdradliwe jest to, że po jakimś czasie kot może wyglądać, jakby mu się poprawiło. To nie nie jest wcale dobry znak, bo uszkodzenie nerek może już postępować.

Jeśli twój kot miał kontakt z lilią, nie czekaj na objawy. Dzwoń do weterynarza albo jedź do całodobowej kliniki.

Warto pamiętać, że koty w ogóle są mistrzami w ukrywaniu złego samopoczucia – zanim się zorientujesz, że coś jest nie tak, choroba może być już zaawansowana. Apatia i brak apetytu to tylko dwa sygnały z dłuższej listy. Jeśli chcesz wiedzieć, na co jeszcze zwracać uwagę na co dzień, przeczytaj: 13 oznak, że kot jest chory.

Skrzydłokwiat

Skrzydłokwiat stoi w wielu mieszkaniach i biurach. Często poleca się go jako roślinę "oczyszczającą powietrze". Przy kocie trzeba jednak uważać.

Roślina zawiera nierozpuszczalne szczawiany wapnia. Po pogryzieniu liści kot może się ślinić, wymiotować, mieć podrażniony pysk i trudności z połykaniem. To nie jest ten sam typ zagrożenia co przy prawdziwych liliach, które mogą uszkodzić nerki, ale nadal nie jest to kwiatek, który powinni wybierać właściciele mruczków.

Difenbachia

Difenbachia działa podobnie jak skrzydłokwiat. Zawiera substancje drażniące i szczawiany wapnia. Kot po pogryzieniu liścia może zacząć się ślinić, pocierać pysk łapą, wymiotować albo mieć problem z połykaniem.

W cięższych przypadkach podrażnienie może być na tyle silne, że pojawia się obrzęk w jamie ustnej lub gardle.

Monstera

Tak, ta piękna monstera, którą widujemy w tylu wnętrzach, dla kota też może być problemem.

Jej liście zawierają szczawiany wapnia. Po pogryzieniu mogą wywołać ból i pieczenie pyska, ślinotok, wymioty oraz trudności z połykaniem.

Konwalie

Konwalie wyglądają niewinnie, ale dla kota mogą być bardzo groźne.

Zawierają substancje wpływające na pracę serca. Po zatruciu mogą pojawić się wymioty, zaburzenia rytmu serca, osłabienie, dezorientacja, drgawki, a w ciężkich przypadkach nawet śpiączka.

Toksyczna jest cała roślina. Nie tylko kwiaty, ale też liście, łodygi i woda, w której stał bukiet. Jeśli w domu mieszka kot, konwalie lepiej zostawić poza nim.

Aloes

Choć aloes ma tyle prozdrowotnych właściwości, kotu może jednak zaszkodzić. Zjedzenie przez mruczka grozi wymiotami, biegunką, ospałością.

Aloes nie jest tak niebezpieczny, jak lilia czy konwalia, ale lepiej nie stawiać go w miejscu, do którego kot ma dostęp.

Azalia

Azalia zawiera toksyny, które mogą wpływać na układ pokarmowy i serce. U kota mogą pojawić się wymioty, biegunka, osłabienie, a w cięższych przypadkach zaburzenia pracy serca.

Oleander

Oleander jest piękny, ale bardzo toksyczny. Zawiera glikozydy nasercowe, czyli substancje, które mogą zaburzać pracę serca.

Filodendron

Filodendrony też często pojawiają się w mieszkaniach. Zwisają z półek, dobrze wyglądają, szybko rosną. Niestety wiele z nich zawiera szczawiany wapnia.

Po pogryzieniu liści kot może się ślinić, wymiotować, mieć obolały pysk i problem z połykaniem. To zwykle inny rodzaj zatrucia niż przy liliach czy konwaliach, ale nadal wymaga reakcji. Zwłaszcza jeśli kot zjadł więcej niż symboliczny kawałek.

Gwiazda betlejemska

Co roku gwiazda betlejemska pojawia się w mieszkaniach jako typowo świąteczna ozdoba. Jej sok może jednak podrażniać błony śluzowe i przewód pokarmowy mruczka. Przy kocie bezpieczniej wybrać inną dekorację.

Zamiokulkas

Zamiokulkas uchodzi za roślinę nie do zdarcia i jest polecany wszystkim, którzy "nie mają ręki" do kwiatów. Ale dla kota nie jest neutralny.

Zawiera szczawiany wapnia, więc po pogryzieniu może dojść do podrażnienia pyska, ślinotoku i wymiotów.

Co robić, gdy kot zjadł kwiatka?

Najpierw zadzwoń do weterynarza. Powiedz, co kot mógł zjeść, ile mniej więcej i kiedy. Jeśli nie znasz nazwy rośliny, zrób zdjęcie albo weź fragment ze sobą.

Nie czekaj, aż niepokojące objawy same przejdą. Przy części zatruć liczy się czas, a jeśli kot zjadł np. lilię, szybka pomoc może zdecydować o tym, czy uda się ochronić nerki.

Jakie rośliny są bezpieczniejsze przy kotach?

Nie trzeba rezygnować z kwiatów w domu całkowicie. Za bezpieczniejsze dla kotów uznaje się m.in. zielistkę, fiołka afrykańskiego, kalateę, marantę, niektóre paprocie, storczyki z rodzaju falenopsis, bromelie czy pileę.

Warto jednak sprawdzać konkretny gatunek, a nie tylko ogólną nazwę. Paproć paproci nierówna, a potoczne nazwy roślin potrafią wprowadzać w błąd.

Dobrym pomysłem może być też kocia trawa albo kocimiętka w osobnej doniczce. Nie ma gwarancji, że kot dzięki temu przestanie interesować się resztą roślin, ale czasem pomaga przekierować jego uwagę na coś bezpieczniejszego.

Zanim kupisz kolejną roślinę

Najprostszy nawyk: przed zakupem wpisz nazwę rośliny i słowo "kot". Jeszcze lepiej sprawdzić ją w bazie ASPCA, która ma osobne listy roślin toksycznych i nietoksycznych dla zwierząt.

I nie zakładaj, że skoro twój kot nigdy nie ruszał roślin, to tak już zostanie. Koty zmieniają nawyki. Nowe mieszkanie, nuda, stres, inny zwierzak w domu... czasem wystarczy drobiazg, żeby doniczka stojąca spokojnie od lat nagle stała się najciekawszym obiektem w pokoju.

Przy okazji – jeśli chcesz sprawdzić, czy nie wkradło się u ciebie jakieś stare przyzwyczajenie przy karmieniu mruczka, ten tekst może się przydać: 5 największych błędów w karmieniu kota. Mleko, resztki z obiadu, jedna karma dla wszystkich – klasyki, które szkodzą częściej, niż się wydaje.