
Samorządy w Polsce chwytają się różnych sposobów na zachęcanie mieszkańców do adopcji zwierząt z lokalnych schronisk. Ostatnio modne staje się przyznawanie dotacji przyszłym opiekunom czworonogów. Na taki krok zdecydowali się niedawno radni Zduńskiej Woli. Czy to rzeczywiście dobry pomysł?
W Polsce za opiekę nad bezdomnymi zwierzętami, w tym finansowanie przygarniających je schronisk, odpowiadają gminy. Niektóre z nich wpadają na pomysł, by osobom, które zdecydują się adoptować zwierzaki z takich ośrodków, wypłacać jednorazowe świadczenie. W naszym serwisie pisaliśmy już o programie dopłat "Becikowe na 4 łapy" w wysokości 1500 zł, wprowadzonym w gminie Sońsk.
Teraz, w kwietniu 2026 roku, Rada Miasta Zduńskiej Woli przegłosowała uchwałę ws. programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi. Zakłada ona m.in. wypłacanie mieszkańcom gminy dotacji za adopcję psa lub kota ze schroniska w pobliskich Czartkach. Taka forma wsparcia przyszłych właścicieli czworonogów została potocznie określona przez jej pomysłodawców jako "becik-psiowe".
Na jakich zasadach będzie wypłacane "becik-psiowe"?
Program dotacyjny wprowadzony w Zduńskiej Woli zakłada wypłacanie świadczeń w dwóch kwotach. Mieszkańcy, którzy przygarną psa ze wskazanego schroniska, otrzymają 1000 zł. Natomiast ci, którzy zabiorą ze sobą kota z wytypowanej placówki, dostaną dotację w wysokości 700 zł. Jedna osoba może maksymalnie adoptować dwa zwierzęta, na które otrzyma wsparcie finansowe.
Do otrzymania pieniędzy konieczne będzie złożenie wniosku w urzędzie miasta lub wysłanie go drogą elektroniczną. Program wchodzi w życie od 24 kwietnia 2026 roku. Od tego dnia do 31 października 2026 – przy założeniu, że nie wyczerpią się wcześniej środki zagospodarowane na ten cel w budżecie miasta – mieszkańcy mogą występować o jednorazowe dotacje za adoptowanie zwierząt.
Jeśli wniosek osoby, która adoptowała zwierzaka ze schroniska, zostanie pozytywnie rozpatrzony, miasto zawrze z właścicielem przygarniętego pupila umowę o udzielenie dotacji. Co istotne, świadczenie pieniężne nie może być przeznaczone na dowolny cel. Otrzymane środki będzie można wydać na opiekę weterynaryjną czy zakup karmy, budy, kojca, legowiska i innych przydatnych dla zwierząt rzeczy.
Beneficjenci świadczenia "becik-psiowe" będą rozliczali się z miastem na zasadzie refundacji, czyli po okazaniu faktur i paragonów za przedmioty i usługi uzyskają adekwatny zwrot kosztów. Na dopełnienie tego obowiązku mają czas do 20 listopada 2026 roku. W każdej chwili należy też liczyć się z kontrolą warunków, w jakich przebywa przygarnięty zwierzak, jednak dopiero po uprzednim powiadomieniu o takiej wizycie.
Co z mechanizmem zabezpieczającym przed scenariuszem, że ktoś przygarnia psa/kota, otrzymuje dotację, a ostatecznie porzuca czworonoga? Przed takim rozwojem wydarzeń mają chronić procedury polegające na wypełnieniu ankiety adopcyjnej i weryfikacji osób przed adopcją. Natomiast już po podpisaniu umowy adopcyjnej metodą na ograniczenie tego procederu ma być wspomniany system refundacji i kontrole.
Czy becik-psiowe" to dobre rozwiązanie?
O to zapytaliśmy Karolinę Pacoń, Communications and Partnerships Lead w Fundacji Pomagam.pl, współautorkę niedawno opublikowanego "Raportu o bezdomności zwierząt w Polsce 2026". W dokumencie, o którym pisaliśmy, omówiono największe bolączki polskiego systemu opieki nad pozbawionymi domu zwierzakami i wskazano sposoby zarówno na jego uszczelnienie, jak i na poprawę dobrostanu zwierząt.
Zobacz także
– Każda inicjatywa, która ułatwia przemyślaną adopcję i zdejmuje z nowych opiekunów część początkowych obciążeń finansowych, zasługuje na uwagę. Akcja Zduńskiej Woli to interesujący przykład poszukiwania przez samorządy nowych dróg na odciążenie przepełnionych schronisk. Z punktu widzenia budżetu miasta taka dotacja jest rozwiązaniem pragmatycznym – komentuje ekspertka i wyjaśnia to na liczbach.
Z raportu Fundacji wynika, że realny koszt utrzymania jednego psa w schronisku to ok. 30-35 zł dziennie. Jednorazowa dotacja w wysokości 1000 zł zwróci się więc gminie już po miesiącu od adopcji. To ogromna oszczędność publicznych pieniędzy, biorąc pod uwagę, że wiele zwierząt spędza w placówkach całe lata. Nasza rozmówczyni docenia przyjęty dla "becik-psiowego" model wsparcia finansowego.
– Bardzo dobrze, że zrezygnowano z gotówki wypłacanej do ręki na rzecz bezpieczniejszego systemu refundacji celowych wydatków. Konieczność przedstawienia imiennych faktur za opiekę weterynaryjną, karmę czy legowisko działa jak sito na osoby, które mogłyby potraktować adopcję jako szybki, nieuczciwy zarobek – zauważa.
Przedstawicielka Fundacji Pomagam.pl zwraca jednak uwagę, że posiadanie zwierzęcia to zobowiązanie na kilkanaście lat, a tysiąc złotych to zaledwie kropla w morzu realnych kosztów. Dlatego uważa, że najważniejszym zadaniem urzędników będzie teraz ścisła weryfikacja, czy za chęcią otrzymania zwrotu idzie faktyczna gotowość do stworzenia psu lub kotu trwałego, odpowiedzialnego domu.
W jej ocenie "becik-psiowe" musi iść w parze z innymi działaniami przeciwdziałającymi bezdomności zwierząt. Jak tłumaczy, refundacja kosztów wyprawki czy niezbędnego leczenia na start to wspaniała pomoc dla nowych opiekunów, jednak sama w sobie nie zahamuje ona napływu kolejnych porzuconych zwierząt do schroniska w Czartkach.
– Prawdziwym testem dla Zduńskiej Woli będzie to, czy równolegle z dotacjami na adopcję miasto przeznaczy równie wysokie, celowe kwoty na powszechne, darmowe programy kastracji i obowiązkowego czipowania zwierząt właścicielskich. Tylko takie dwutorowe działanie ma szansę realnie i trwale poprawić kwestię problemu bezdomności w tej okolicy – uzasadnia Karolina Pacoń.
