
W sieci niesie się nagranie z prowincji Jilin w Chinach. Widać na nim siedem psiaków, które przemierzają drogę w zorganizowanej grupie z otoczoną opieką ranną towarzyszką. Świadkowie twierdzą, że zwierzęta uciekły z ciężarówki rzeźników, po czym... samodzielnie przeszły 17 km i wróciły do domów!
Wielu psiarzy rozczula się nad słodkimi, pięknie wystylizowanymi pieskami, które można oglądać na rolkach masowo produkowanych w mediach społecznościowych. Niemała część z nich nagrywana jest przez użytkowników z Chin. Niestety, Państwo Środka ma też drugie oblicze, gdy mowa o podejściu ludzi do czworonożnych przyjaciół. Jest nim handel psim mięsem.
Nierzadko dochodzi do sytuacji, że chińscy rzeźnicy, chcąc oszczędzić na hodowlach, kradną psy prywatnym właścicielom, by sprzedać je na targach mięsnych. Taka historia, jak twierdzą lokalni świadkowie, rozegrała się w prowincji Jilin w północno-wschodnich Chinach. Na szczęście, zakończyła się happy endem, ponieważ zabrane psiaki... dały radę uciec swoim oprawcom i to w dosyć spektakularnym stylu!
Zobacz także
Ucieczka psów z transportu na rzeź
Jak zaczęła się ta historia? Handlarze psim mięsem zabrali z trzech rodzinnych gospodarstw w jednej z wiosek siedem psów, a następnie umieścili je w ciężarówce, która najprawdopodobniej miała zawieźć je do rzeźni. Zwierzęta mogły nie zdawać sobie sprawy z rychłej śmierci, ale zapewne odczuwały strach z powodu znalezienia się w obcym miejscu. Nie czekały więc na to, co przyniesie los, tylko ruszyły do akcji.
Grupa, w której znajdowały się m.in. corgi, pekińczyk, golden retriever, labrador i owczarek, dokonała ucieczki z furgonetki wprost na drogę. Nie wiadomo, jak udało się im wydostać. Być może pojazd stanął, a jego tylne drzwi nie były domknięte i zwierzaki skorzystały z okazji, by czmychnąć. Ważniejsze jest jednak to, że nie rozbiegły się, tylko postanowiły trzymać się razem i wspólnie wrócić do domu.
W okolicach Changchun, gdy psy maszerowały poboczem ruchliwej drogi, zbiegłą szczęśliwą siódemkę uwiecznił na nagraniu mieszkaniec, który w lokalnych mediach został przedstawiony jako Lu. W rozmowie z Dahe Daily świadek powiedział o dzielnych czworonogach, że "były jak grupa małych braci w opałach, poruszającą się zespołowo, w niczym nieprzypominająca bezpańskich psów".
Krótki filmik został wrzucony do sieci. Udostępniony w serwisie Douyin stał się viralem, który wygenerował 230 mln wyświetleń, szybko trafił też na pozostałe platformy społecznościowe. Materiał wideo pokazuje idące razem psy na poboczu autostrady. Na ich czele stoi corgi, który prowadzi resztę niczym "stado". W ekipie jest ranna suczka owczarka. Pozostali towarzysze, zwłaszcza corgi, troszczą się o nią i ją doglądają.
Co się stało z psami-uciekinierami?
Wracające do domu psiaki wzbudziły zainteresowanie postronnych osób. Choć ludzie próbowali im pomóc, nieufne psy raczej unikały z nimi kontaktu i kontynuowały wspólny marsz, zapewne z powodu niedawnych przykrych doświadczeń z porywaczami. Na wieść o nich lokalne organizacje broniące praw zwierząt wysłały wolontariuszy, a nawet drona, by je śledzić, zadbać o nie i mieć pewność, że nic im się nie stanie.
Od miejsca, w którym zaczyna się nagranie z udziałem drużyny wędrujących czworonogów, do wioski, w której mieszkają, odległość wynosi 17 km. Fakt, że psy pokonały kilkanaście kilometrów, dowodzi, jak ogromna była ich determinacja. Ostatecznie udało im się wrócić do swoich właścicieli. Viralowy filmik nagrano 16 marca 2026, a uciekinierzy przybyli do wioski 19 marca. Wędrówka zajęła im więc ok. 3 dni.
Według jednej z organizacji, która monitorowała psy, ich niezwykły stopień zorganizowania, a także wzajemną lojalność i troskę o siebie można wytłumaczyć tym, że pochodzą z tej samej wioski, gdzie często swobodnie razem wędrują. Dzięki temu nawiązały silne przyjaźnie i mogły dokonać tego wyczynu.
Źródło: South China Morning Post
