Przybywa bezdomnych zwierząt, koszty rosną, a problem nie maleje. Taki obraz wyłania się z najnowszego raportu "Fundacji Pomagam.pl".
Przybywa bezdomnych zwierząt, koszty rosną, a problem nie maleje. Taki obraz wyłania się z najnowszego raportu "Fundacji Pomagam.pl". Fot. Truong Tuyet Ly / Unsplash

Przybywa bezdomnych zwierząt, koszty rosną, a problem nie maleje. Polacy wręcz wydają podwójnie na walkę z tym zjawiskiem, a niegospodarność sięga do tego stopnia, że płacimy... za zwierzęta-widmo w schroniskach. Taki obraz wyłania się z najnowszego raportu "Fundacji Pomagam.pl", który w Światowy Dzień Bezdomnych Zwierząt może być dobrą bazą do dyskusji o bolączkach systemu.

REKLAMA

4 kwietnia obchodzony jest Światowy Dzień Bezdomnych Zwierząt. Choć los milionów porzuconych zwierząt i właściwej opieki nad nimi nie powinien zależeć od kalendarza, a być codzienną troską, to takie dni mogą być impulsem do merytorycznej rozmowy o tym, jak realnie pomóc pozostawionym bez domu czworonogom. Najpierw jednak przyjrzyjmy się temu, jaka jest w ogóle skala tego problemu w naszym kraju.

Czy wiecie, że w Polsce już blisko milion zwierząt znajduje się w kryzysie bezdomności? Na ulicach polskich miast, miasteczek i wsi wałęsa się bez opieki ok. 72 000 psów i aż 750 000 kotów! Paradoksem jest to, że choć coraz więcej środków przeznaczanych jest na system wsparcia dla bezpańskich zwierzaków, to problem wcale nie maleje, a na bruk trafia coraz więcej czworonogów.

Dlaczego system walki z bezdomnością zwierząt szwankuje?

Jak podaje "Raport o bezdomności zwierząt w Polsce 2026", przygotowany przez "Fundację Pomagam.pl", w 2023 roku gminy wydały na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami łączną kwotę w wysokości 335 mln zł. Koszty na ten cel wzrosły aż o 134 proc. w latach 2013-2023. Tymczasem w ciągu ostatniej dekady bezdomnych zwierząt tylko przybyło, a nie ubyło.

Dlaczego tak się dzieje? Twórcy raportu wskazują na problem alokacji środków. Aż 90 proc. budżetu dedykowanego ochronie zwierząt pochłaniają przedsięwzięcia ukierunkowane na usuwanie skutków bezdomności (odławianie, utrzymanie w schroniskach), a tylko 10 proc. idzie na zapobieganie przyczyn tego zjawiska.

logo
"Raport o bezdomności zwierząt w Polsce 2026" / Fundacja Pomagam.pl

Mowa o takich działaniach prewencyjnych jak kastracja i czipowanie. Ta pierwsza metoda, zdaniem autorów raportu, mogłaby obniżyć liczbę bezdomnych zwierząt nawet o 74 proc. w naszym kraju! To nie wróżenie z fusów, tylko "dowód z polskiego podwórka". Wynik ten zanotowała bowiem gmina Suchy Las. Dzięki czipowaniu i kastracji osiągnęła taki spadek liczby psów w schronisku w ciągu zaledwie trzech lat.

Oczywiście, to dobrze, że żyjące na ulicy psy i koty mają zapewnione środki na opiekę nad nimi, są zabierane przez służby czy prozwierzęce organizacje i znajdują tymczasowe schronienie. Jednak bez długotrwałej profilaktyki ich liczba będzie wzrastać, co jeszcze zwiększy wydatki związane z kosztami obsługi bezdomnych zwierząt.

– Musimy pamiętać, że za każdą statystyką w naszym raporcie stoi konkretne zwierzę i jego trauma. Utrata domu to dla psa czy kota stan permanentnego lęku i poczucie ogromnego zagrożenia. W przepełnionych schroniskach ten stres jest tak silny, że często prowadzi do całkowitego załamania odporności organizmu. Bezdomność to nie tylko brak dachu nad głową, to chroniczne cierpienie, którego nie widać w urzędowych sprawozdaniach, a które widać w oczach zwierząt trafiających za kraty – mówi autorka opracowania Karolina Pacoń z Fundacji Pomagam.pl.

Marnotrawstwo środków na zwierzęta-widmo

Kolejny problem to dziurawy system opieki nad odłowionymi zwierzętami. Prowadzi on do tak patologicznej sytuacji, że Polacy płacą za zwierzaki, których... już w schroniskach nie ma! Podatnicy opłacają odłowienie psa lub kota i ponoszą koszt utrzymania takiego czworonożnego podopiecznego w schronisku, a gdy ten znajdzie wreszcie nowy dom, jeszcze raz płacą za jego pobyt w azylu.

W opublikowanym raporcie możemy przeczytać, że w ten sposób "gubimy" rocznie 11 000 zwierząt. Jak to możliwe, że "przepalamy" środki na zwierzęta-widmo? Wszystko przez brak powszechnego obowiązku czipowania i centralnego rejestru zwierząt w Polsce. W rezultacie niektóre schroniska raportują do gmin więcej zwierząt, niż faktycznie ich mają i pobierają wielokrotne opłaty za tego samego psa lub kota od różnych gmin.

logo
"Raport o bezdomności zwierząt w Polsce 2026" / Fundacja Pomagam.pl

W najbliższym czasie państwo zyska jednak narzędzie, które pozwoli na skuteczne ukrócenie tego procederu. Niedawno rząd przyjął projekt ustawy o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK), który przewiduje obowiązkowe czipowanie wszystkich psów oraz zwierząt przebywających w schroniskach.

Nadużyciom sprzyja też zaniedbany system kontroli schronisk. Gminy rzadko wysyłają kontrolerów do placówek, z którymi podpisały umowę na odławianie bezdomnych zwierząt z ich terenów. Słabo też orientują się w tym, ile zwierzaków aktualnie przebywa w tych azylach. Ponadto schroniska za przyjęcie zwierzaka dostaje jednorazową opłatę, więc po kilku miesiącach staje się on kosztem, którego lepiej się pozbyć.

logo
Zdarza się, że Polacy płacą za zwierzaki, których... już w schroniskach nie ma! Fot. Ulf Sandström / Unsplash

Koty mają jeszcze jeden problem. – W polskim systemie to ofiary niemal niewidzialne. Są marginalizowane zarówno finansowo, jak i prawnie. Aż 44,6 proc. gmin w Polsce oficjalnie nie zapewnia im żadnego miejsca w schronisku. Urzędnicy często nadużywają określenia "zwierzęta wolno żyjące", by uniknąć obowiązku opieki nad porzuconymi kotami domowymi. W efekcie zwierzęta, które utraciły właściciela, zostają na ulicy bez żadnego wsparcia, bo system wygodnie uznaje je za "dzikie" – mówi ekspertka.

– Zrozumienie, że bezdomność nie jest zjawiskiem naturalnym, lecz wynikiem luk prawnych i braku powszechnej identyfikacji, to pierwszy krok do zmiany. Musimy naszą społeczną miłość do zwierząt przełożyć na konkretne rozwiązania legislacyjne, opracowane we współpracy z organizacjami pozarządowymi – apeluje w raporcie Dobrosława Gogłoza, Prezeska "Fundacji Pomagam.pl".

6 propozycji na ulepszenie systemu

W odpowiedzi na te wszystkie bolączki i niedoskonałości mechanizmu wydatkowania środków na ochronę zwierząt fundacja przedstawiła 6 kluczowych postulatów, które pomogłyby zarówno zmniejszyć skalę bezdomności psów i kotów, jak i uszczelnić system opieki nad zwierzakami w schroniskach w Polsce. Są to:

  • Obowiązkowa identyfikacja i centralna rejestracja
  • Kontrola populacji dzięki sterylizacji i kastracji
  • Ustawowa minimalna stawka dzienna za utrzymanie zwierzęcia w schronisku
  • Transparentne procesy odławiania zwierząt
  • Eliminacja luk prawnych w obszarze kotów wolno żyjących
  • Wzmocniony nadzór i większa transparentność działań schronisk
  • – Obecnie wydajemy setki milionów złotych na walkę ze skutkami, zamiast eliminować przyczyny. Zaledwie 10 procent gminnych budżetów na bezdomność trafia na prewencję. Aby to zmienić, potrzebujemy trzech filarów: obowiązkowego czipowania, centralnej bazy danych zwierząt oraz powszechnego programu kastracji – podkreśla Karolina Pacoń.

    – Wdrożenie rekomendowanych zmian stanowi naturalny krok w ewolucji polskiego systemu opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Nie wymaga on rewolucji technologicznej, lecz racjonalizacji dotychczasowego podejścia: należy przejść z kosztownego modelu zarządzania bezdomnością na efektywny model jej zapobiegania – podsumowują autorzy "Raportu o bezdomności zwierząt w Polsce 2026".

    Jeśli chcecie poznać pełny obraz bezdomności zwierząt w Polsce i dowiedzieć się w szczegółach o pomysłach zarówno na skuteczne zwalczanie tego zjawiska, jak i na "załatanie" dziur w systemie pomocy dla bezpańskich psów i kotów, to cały raport na ten temat możecie znaleźć i przeczytać w tym miejscu.