
Przybywa bezdomnych zwierząt, koszty rosną, a problem nie maleje. Polacy wręcz wydają podwójnie na walkę z tym zjawiskiem, a niegospodarność sięga do tego stopnia, że płacimy... za zwierzęta-widmo w schroniskach. Taki obraz wyłania się z najnowszego raportu "Fundacji Pomagam.pl", który w Światowy Dzień Bezdomnych Zwierząt może być dobrą bazą do dyskusji o bolączkach systemu.
4 kwietnia obchodzony jest Światowy Dzień Bezdomnych Zwierząt. Choć los milionów porzuconych zwierząt i właściwej opieki nad nimi nie powinien zależeć od kalendarza, a być codzienną troską, to takie dni mogą być impulsem do merytorycznej rozmowy o tym, jak realnie pomóc pozostawionym bez domu czworonogom. Najpierw jednak przyjrzyjmy się temu, jaka jest w ogóle skala tego problemu w naszym kraju.
Czy wiecie, że w Polsce już blisko milion zwierząt znajduje się w kryzysie bezdomności? Na ulicach polskich miast, miasteczek i wsi wałęsa się bez opieki ok. 72 000 psów i aż 750 000 kotów! Paradoksem jest to, że choć coraz więcej środków przeznaczanych jest na system wsparcia dla bezpańskich zwierzaków, to problem wcale nie maleje, a na bruk trafia coraz więcej czworonogów.
Zobacz także
Dlaczego system walki z bezdomnością zwierząt szwankuje?
Jak podaje "Raport o bezdomności zwierząt w Polsce 2026", przygotowany przez "Fundację Pomagam.pl", w 2023 roku gminy wydały na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami łączną kwotę w wysokości 335 mln zł. Koszty na ten cel wzrosły aż o 134 proc. w latach 2013-2023. Tymczasem w ciągu ostatniej dekady bezdomnych zwierząt tylko przybyło, a nie ubyło.
Dlaczego tak się dzieje? Twórcy raportu wskazują na problem alokacji środków. Aż 90 proc. budżetu dedykowanego ochronie zwierząt pochłaniają przedsięwzięcia ukierunkowane na usuwanie skutków bezdomności (odławianie, utrzymanie w schroniskach), a tylko 10 proc. idzie na zapobieganie przyczyn tego zjawiska.
Mowa o takich działaniach prewencyjnych jak kastracja i czipowanie. Ta pierwsza metoda, zdaniem autorów raportu, mogłaby obniżyć liczbę bezdomnych zwierząt nawet o 74 proc. w naszym kraju! To nie wróżenie z fusów, tylko "dowód z polskiego podwórka". Wynik ten zanotowała bowiem gmina Suchy Las. Dzięki czipowaniu i kastracji osiągnęła taki spadek liczby psów w schronisku w ciągu zaledwie trzech lat.
Oczywiście, to dobrze, że żyjące na ulicy psy i koty mają zapewnione środki na opiekę nad nimi, są zabierane przez służby czy prozwierzęce organizacje i znajdują tymczasowe schronienie. Jednak bez długotrwałej profilaktyki ich liczba będzie wzrastać, co jeszcze zwiększy wydatki związane z kosztami obsługi bezdomnych zwierząt.
– Musimy pamiętać, że za każdą statystyką w naszym raporcie stoi konkretne zwierzę i jego trauma. Utrata domu to dla psa czy kota stan permanentnego lęku i poczucie ogromnego zagrożenia. W przepełnionych schroniskach ten stres jest tak silny, że często prowadzi do całkowitego załamania odporności organizmu. Bezdomność to nie tylko brak dachu nad głową, to chroniczne cierpienie, którego nie widać w urzędowych sprawozdaniach, a które widać w oczach zwierząt trafiających za kraty – mówi autorka opracowania Karolina Pacoń z Fundacji Pomagam.pl.
Marnotrawstwo środków na zwierzęta-widmo
Kolejny problem to dziurawy system opieki nad odłowionymi zwierzętami. Prowadzi on do tak patologicznej sytuacji, że Polacy płacą za zwierzaki, których... już w schroniskach nie ma! Podatnicy opłacają odłowienie psa lub kota i ponoszą koszt utrzymania takiego czworonożnego podopiecznego w schronisku, a gdy ten znajdzie wreszcie nowy dom, jeszcze raz płacą za jego pobyt w azylu.
W opublikowanym raporcie możemy przeczytać, że w ten sposób "gubimy" rocznie 11 000 zwierząt. Jak to możliwe, że "przepalamy" środki na zwierzęta-widmo? Wszystko przez brak powszechnego obowiązku czipowania i centralnego rejestru zwierząt w Polsce. W rezultacie niektóre schroniska raportują do gmin więcej zwierząt, niż faktycznie ich mają i pobierają wielokrotne opłaty za tego samego psa lub kota od różnych gmin.
W najbliższym czasie państwo zyska jednak narzędzie, które pozwoli na skuteczne ukrócenie tego procederu. Niedawno rząd przyjął projekt ustawy o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK), który przewiduje obowiązkowe czipowanie wszystkich psów oraz zwierząt przebywających w schroniskach.
Nadużyciom sprzyja też zaniedbany system kontroli schronisk. Gminy rzadko wysyłają kontrolerów do placówek, z którymi podpisały umowę na odławianie bezdomnych zwierząt z ich terenów. Słabo też orientują się w tym, ile zwierzaków aktualnie przebywa w tych azylach. Ponadto schroniska za przyjęcie zwierzaka dostaje jednorazową opłatę, więc po kilku miesiącach staje się on kosztem, którego lepiej się pozbyć.
Koty mają jeszcze jeden problem. – W polskim systemie to ofiary niemal niewidzialne. Są marginalizowane zarówno finansowo, jak i prawnie. Aż 44,6 proc. gmin w Polsce oficjalnie nie zapewnia im żadnego miejsca w schronisku. Urzędnicy często nadużywają określenia "zwierzęta wolno żyjące", by uniknąć obowiązku opieki nad porzuconymi kotami domowymi. W efekcie zwierzęta, które utraciły właściciela, zostają na ulicy bez żadnego wsparcia, bo system wygodnie uznaje je za "dzikie" – mówi ekspertka.
– Zrozumienie, że bezdomność nie jest zjawiskiem naturalnym, lecz wynikiem luk prawnych i braku powszechnej identyfikacji, to pierwszy krok do zmiany. Musimy naszą społeczną miłość do zwierząt przełożyć na konkretne rozwiązania legislacyjne, opracowane we współpracy z organizacjami pozarządowymi – apeluje w raporcie Dobrosława Gogłoza, Prezeska "Fundacji Pomagam.pl".
6 propozycji na ulepszenie systemu
W odpowiedzi na te wszystkie bolączki i niedoskonałości mechanizmu wydatkowania środków na ochronę zwierząt fundacja przedstawiła 6 kluczowych postulatów, które pomogłyby zarówno zmniejszyć skalę bezdomności psów i kotów, jak i uszczelnić system opieki nad zwierzakami w schroniskach w Polsce. Są to:
– Obecnie wydajemy setki milionów złotych na walkę ze skutkami, zamiast eliminować przyczyny. Zaledwie 10 procent gminnych budżetów na bezdomność trafia na prewencję. Aby to zmienić, potrzebujemy trzech filarów: obowiązkowego czipowania, centralnej bazy danych zwierząt oraz powszechnego programu kastracji – podkreśla Karolina Pacoń.
– Wdrożenie rekomendowanych zmian stanowi naturalny krok w ewolucji polskiego systemu opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Nie wymaga on rewolucji technologicznej, lecz racjonalizacji dotychczasowego podejścia: należy przejść z kosztownego modelu zarządzania bezdomnością na efektywny model jej zapobiegania – podsumowują autorzy "Raportu o bezdomności zwierząt w Polsce 2026".
Jeśli chcecie poznać pełny obraz bezdomności zwierząt w Polsce i dowiedzieć się w szczegółach o pomysłach zarówno na skuteczne zwalczanie tego zjawiska, jak i na "załatanie" dziur w systemie pomocy dla bezpańskich psów i kotów, to cały raport na ten temat możecie znaleźć i przeczytać w tym miejscu.
