Dlaczego karanie i krzyk nie wychowują psa (i co działa lepiej)
Kara najczęściej jest nieskuteczna, bo… trafia tam, gdzie nie powinna
Psie zachowania nie biorą się złośliwie. Często to odpowiedź na coś, co mu brakuje – czy to spokoju, uwagi albo nauki. Albo po prostu dany nawyk utrwalił się trochę przez przypadek, nieświadomie z naszej strony. A problem z karami jest taki, że psy nie myślą tak skomplikowanie, jak ludzie. Nie łączą faktów w długie łańcuchy typu „zrobiłem to, więc teraz mnie za to karzą”. Dla nich liczy się to, co dzieje się tu i teraz – szybkie, proste powiązania między zdarzeniami.
Przykład pierwszy: pies wraca na zawołanie, a potem jest karcony
Załóżmy, że pies biega bez smyczy i nie reaguje na przywołanie. A opiekun irytuje się i karci go dopiero, kiedy w końcu wróci. W tej sytuacji pies wcale nie zrozumie, że zrobił źle, ignorując wołanie. Najpewniej powiąże karę z samym powrotem, który przecież powinien być nagradzany. Efekt? Znacznie spada zaufanie, a pies może wracać jeszcze mniej chętnie, bo zaczyna kojarzyć powrót z czymś nieprzyjemnym.
Przykład drugi: zniszczenia w domu i kara po fakcie
To trochę podobna historia – kiedy wracamy do domu i karcimy psa za to, co zrobił np. godzinę temu, on już nie łączy tego z konkretnym zachowaniem. Zamiast tego może kojarzyć stres z naszą obecnością albo samym faktem, że jesteśmy w domu. W efekcie pojawia się napięcie, lęk i dezorientacja, a problem ze zniszczeniami często tylko się pogłębia.
No i jeszcze jedno – kara nie mówi psu, co mógłby zrobić inaczej. W najlepszym wypadku pies wyciąga tylko wniosek, że „coś jest nie tak”, ale nie dostaje tej jasnej wskazówki, jak ma postępować.
Dlaczego krzyczenie też nie pomaga
Krzyk to raczej sposób na rozładowanie własnych emocji niż na rozwiązanie problemu. Psy nie „rozumieją” słów tak jak ludzie. To, na co reagują najmocniej, to ton głosu, nasze napięcie w ciele i emocje. Głośny, nerwowy głos działa przede wszystkim stresująco i może psa wystraszyć, a nie nauczyć czegoś nowego.
Przez to pies może wycofać się, unikać kontaktu, psuć współpracę, a nawet zacząć się bronić, bo taki krzyk potrafi być odebrany jako zagrożenie. Pamiętajmy – psy potrzebują poczucia bezpieczeństwa, by się czegoś nauczyć. Strach to kiepski nauczyciel.
Nagroda zamiast kary - lepsza droga do porozumienia
Skuteczniejsze jest pozytywne wzmocnienie, czyli nagradzanie za zachowania, które chcemy wzmocnić. Nagroda może przybrać formę smakołyka, czułego słowa, pieszczoty czy zabawy – albo wszystkiego naraz, zależnie od tego, co dany pies lubi najbardziej.
Ta metoda działa, bo:
- zachęca psa do powtarzania dobrego zachowania,
- zmniejsza stres,
- pomaga budować fajną więź i zaufanie,
- sprawia, że trening jest po prostu przyjemniejszy.
Ważne są dwie rzeczy: konsekwencja i moment, w którym damy nagrodę. Lepiej, żeby ta pojawiła się zaraz po tym, co chcemy utrwalić – wtedy pies szybciej łapie, o co chodzi. Z czasem tak buduje się dobre nawyki, bez zbędnego napięcia czy walki.
Dlaczego nie powinno się bić psa
Fizyczne kary to ostateczność i raczej znak, że człowiek… nie bardzo wie, co dalej. Dla psa to coś kompletnie niezrozumiałego. Kiedy pies ufa swojej osobie i nagle dostaje od niej ból i krzywdę, nie jest w stanie tego pojąć.
Bicie wywołuje strach, poczucie krzywdy i bezradność. A z tego bardzo łatwo mogą się pojawić reakcje obronne. W efekcie, zamiast poprawy, ryzykujemy rozwinięcie lęków, braku zaufania lub nawet agresji, która bierze się właśnie ze strachu.
Czytaj także: 6 najczęstszych błędów w szkoleniu psa. Sprawdź, czy je popełniasz