
Kilkuminutową męczarnię postrzelonego dzika uwiecznił na filmie opublikowanym w internecie radny Przeworska na Podkarpaciu. Sparaliżowany dzik przez kilka minut próbuje bronić się przed trzema psami myśliwskimi, zagrzewanymi jeszcze do ataku przez właściciela. Doświadczeni myśliwi przyznają, że to okrucieństwo bez usprawiedliwienia i składają donos do prokuratury.
Zapytany wprost, dlaczego nie zastrzelił rannego dzika zaraz, gdy tylko psy go znalazły, odpowiada. – Bo poszedłem za nim bez broni i musiałem czekać na kolegę – mówi Tomasz K. Niekoniecznie trzeba znać się na myślistwie, żeby wiedzieć, że nikt rozsądny nie pójdzie za rannym dzikiem bez broni, bo ranne zwierzę może go przecież zaatakować. CZYTAJ WIĘCEJ
Cytowani przez lokalne „Super Nowości 24” myśliwi nawet nie próbują bronić radnego Krzana. Zarzucają mu złamanie zasad etyki myśliwskiej i naruszenie prawa, które nakazuje możliwie szybkie ukrócenie cierpienia postrzelonego zwierzęcia. Dlatego też zapowiadają zgłoszenie sprawy do prokuratury.
Uwaga! Nagranie zawiera drastyczne sceny!
Źródło: "Super Nowości 24"

