Małe jeżyki mogą nie przetrwać nadchodzącej zimy
Małe jeżyki mogą nie przetrwać nadchodzącej zimy Fot. Stowarzyszenie "Nasze Jeże"

W Polsce rok w rok ginie około czterdzieści tysięcy jeży. Rodzi się niewiele więcej. Jeśli nie ochronimy sympatycznych zwierzaków przed zimą, za kilka lat ten gatunek chroniony może wymrzeć. Dlatego członkowie Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Jeży "Nasze Jeże" apelują o pomoc: dołączcie do przyjaciół tych małych ssaków i zgłoście się do zimowej pomocy dla jeży.

REKLAMA
Spotykamy je w parku, podczas spaceru, przemykają między liśćmi, szybko chowają się w zaroślach. Zawsze wzbudzają nasze zainteresowanie, rozczulają. W dzieciństwie czytaliśmy o nich w ilustrowanych książeczkach i wyobrażaliśmy je sobie z jabłkiem na grzbiecie.
Nie wszyscy jednak wiedzą, że jeże są pod ścisłą ochroną. Nasza świadomość jest - zdaniem tych, którzy jeżami zajmują się na co dzień - bardzo, bardzo mała. Jak pomóc zagubionym jeżom - często nie wiemy tego ani my, ani nawet policjanci, czy straż miejska. Czy dziś stać nas na to, by pomóc im przetrwać zimę?
Oby! Za trzy-cztery tygodnie zacznie się dla nich okres mrozów, jeże będą szukały miejsca, by się zahibernować i przeczekać zimę. Część może jej jednak nie przetrwać - niedożywione będą budzić się w grudniu, czy styczniu i zaczną szukać pożywienia. Podobnie młode, które mimo że są zdrowe, nie będą ważyły dostatecznie dużo, by nie zamarznąć.
– Dlatego pilnie poszukujemy opiekunów dla jeży – mówi Jerzy Zembrowski, prezes białostockiego stowarzyszenia "Nasze Jeże", które pomaga sympatycznym zwierzakom przetrwać najtrudniejszy okres w roku. Pan Jerzy poszukuje wolontariuszy, którzy zgodzą się "przezimować" w swoim domu jeża.

Jak możesz pomóc jeżom?

Zgłoś się do stowarzyszenia "Nasze Jeże". Możesz zostać wolontariuszem i przechować jeże w zimie, możesz także pomóc w tworzeniu Ośrodka Rehabilitacji Jeży w Krakowie

Zgłoś się: ul. Andersa 5 Białystok, kom. 602-330-355, @: [email protected] CZYTAJ WIĘCEJ


– W ten sposób w zeszłym roku uratowaliśmy niemal dwieście jeży – mówi pan Jerzy. Jego stowarzyszenie ma swoich szeregach grupę oddanych wolontariuszy w całej Polsce, ale brakuje ich w kilku rejonach kraju - na Wybrzeżu, Rzeszowszczyźnie, Lubelszczyźnie, Łódzkiem, czy w Wielkopolsce.
Co jest potrzebne, by pomóc małemu jeżowi? Warunek jest jeden, ale bardzo istotny. Chętny do pomocy musi mieszkać w domu z ogrodem, mieszkanie w bloku nie jest odpowiednie. Do tego wystarczy odrobina zaangażowania i... to wszystko. – Nasze stowarzyszenie pokrywa wszelkie koszty związane z opieką: karmy, leków i leczenia, budowy domków, kojców i wyposażenia – mówi pan Jerzy.
logo
Członkowie stowarzyszenia poszukują opiekunów dla jeży Fot. Stowarzyszenie "Nasze Jeże"

Jeśli nie chcemy angażować się w pomoc aż w takim stopniu, zawsze warto wiedzieć, co zrobić, gdy napotkamy na swojej drodze małego jeżyka. – Po pierwsze nie niepokójmy się, gdy spotkamy jeża w nocy. Jeże mają odwrotny niż my cykl snu. Gdy u nas jest dzień, one śpią. Po zmroku budzą się, by znaleźć pożywienie. Dlatego nasz niepokój powinien wzbudzić jeż, który szuka pożywienia za dnia – tłumaczy pan Jerzy.
Wtedy warto zadzwonić albo do stowarzyszenia "Nasze Jeże", albo do lekarza weterynarii. Nie do ZOO, które często byłoby naszym pierwszym odruchem. Ono niemal nigdy jeża nie przyjmie. Nie najlepszym pomysłem jest też telefon na Straż Miejską. Strażnicy - niestety - nie są przygotowani do przyjmowania tego typu zgłoszeń.