
W Sejmie powstaje projekt, który zakaże trzymania psów na łańcuchach. Posłowie Platformy zapewniają, że kiedyś trzeba to wreszcie zrobić, a każdego (również rolnika) stać dziś na wybudowanie ogrodzenia lub kojca dla psa. Innego zdania są posłowie PSL, którzy przekonują, że ustawa i tak nie zmieni zakorzenionej "tradycji". – To totalna bzdura – uważa Stanisław Żelichowski z PSL.
Szef Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt Paweł Suski kompletnie nie przejmuje się tego typu uwagami komentatorów i jest przekonany o słuszności projektu. – Ja nie wnikam, czy ktoś mówi, że przesadzam czy nie. Mamy wysokie standardy ochrony zwierząt i będziemy się tego trzymać – stwierdza poseł Platformy Obywatelskiej.
Okazuje się więc, że nie budżet czy sprawy światopoglądowe podzieliły koalicjantów. Powodem niezgody w koalicji stał się właśnie łańcuch, który dla rolników oznacza zupełnie co innego, niż dla mieszkańców miast i blokowisk. – Tego problemu nie da się rozwiązać w prosty sposób. To totalna bzdura – mówi o pomyśle zakazu trzymania psów na smyczy Stanisław Żelichowski.
PSL nie dba o los zwierząt?
Dziwić może, że wśród 33 posłów działających w Parlamentarnym Zespole Przyjaciół Zwierząt, nie ma ani jednego posła z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Partia może się kojarzyć z naturą i właśnie zwierzętami, które stanowią źródło utrzymania dla rolników. Stanisław Żelichowski tłumaczy, że nie widzi sensu pracy w tym zespole. – Zespołów parlamentarnych jest bardzo dużo, a my jesteśmy raczej pragmatyczną partią – tłumaczy.
Jestem przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt, które w swojej nazwie ma pewną intencję. Składa się z osób, które kochają zwierzęta. Nie chcę powiedzieć, że w całym Sejmie nie ma posłów PSL, którzy kochają zwierzęta. Ale nie biorąc udziału w naszych sprawach ogłosili swoją postawę.
Poseł PSL tłumaczy, że posłowie z jego ugrupowania nie chcą pracować nad czymś, co jest jedynie "dmuchaniem w gwizdek". – Nikt nie chce pracować nad czymś, z czego i tak nic nie będzie – mówi. – Zdaję sobie sprawę, że koalicjant nie będzie nas wspierał, bo ta ustawa dotyczy setek tysięcy zwierząt trzymanych na łańcuchu, zwłaszcza przez rolników – twierdzi z kolei Paweł Suski z Platformy Obywatelskiej.
Poseł Paweł Suski ma nadzieję, że projekt trafi do do laski marszałkowskiej w ciągu dwóch miesięcy. – Mam nadzieję, że w miarę szybko zostanie poddana głosowaniu – stwierdza w rozmowie z naTemat. Jego zdaniem nie ma czasu na odwlekanie sprawy, gdyż zwierzęta są trzymane w dramatycznych warunkach, o czym alarmują organizacje broniące praw zwierząt.

