Rosjanie nie wiedzą, że w Polsce nie wolno dokarmiać zwierząt w ZOO. W Gdańsku nie wiedzą... jak im to powiedzieć.
Rosjanie nie wiedzą, że w Polsce nie wolno dokarmiać zwierząt w ZOO. W Gdańsku nie wiedzą... jak im to powiedzieć. Fot. Roman Jocher / Agencja Gazeta

Czy zakaz dokarmiania zwierząt w ZOO może kogoś urazić? Tego obawiają się w gdańskim ogrodzie zoologicznym, który ma wieli problem z Rosjanami masowo odwiedzającymi ZOO, by podzielić się z dzikimi zwierzętami nawet słodyczami. Dyrekcja nie chce jednak wystawić tabliczek z zakazem dokarmiania w języku rosyjskim, by hojni turyści z Kaliningradu się nie obrazili.

REKLAMA
Dyrekcja gdańskiego ogrodu zoologicznego ma spore zmartwienie. A właściwie dwa zmartwienia, które pojawiły się po otwarciu polskich granic dla obywateli Obwodu Kaliningradzkiego. Rosjanie masowo przyjeżdżają do Trójmiasta dając kopa tutejszemu rynkowi. Robią spore zakupy w sklepach i hipermarketach, bawią się w trójmiejskich lokalach. Nie omijają też takich atrakcji, jak ZOO. W przeciwieństwie do Polaków, zachowują się w tym miejscu jednak nieco nieodpowiedzialnie.
W ich kraju nie ma bowiem zakazu dokarmiania dzikich zwierząt. Notorycznie próbują więc rozpieszczać i zwierzęta w polskim ZOO. A to może skończyć się dla słoni, żyraf i innych gatunków tragicznie. Rosjanie dzielą się z nimi nawet słodyczami. Cukierkiem dzikie zwierze może tymczasem łatwo się udławić. O problemach z układem trawiennym nie wspominając.

Zoo to nie jest dobre miejsce dla żyraf

Zmarła kolejna żyrafa w łódzkim zoo. To już czwarta w ciągu ostatnich miesięcy. Trzyletnia samica padła w środę wieczorem, a przeprowadzona sekcja zwłok nie wykazała żadnych chorób ani wad wrodzonych. Czy i tym razem ogród zoologiczny i "miłośnicy" zwierząt zrobią wszystko, by nabyć nową żyrafę i historia powtórzy się po raz kolejny? CZYTAJ WIĘCEJ


Ktoś powie, że wystarczy postawić tabliczki z zakazem dokarmiania. Owszem, to byłoby najprostsze wyjście, ale w Gdańsku właśnie toczy się debata nie tylko nad tym, jak zadbać o bezpieczeństwo zwierzą, ale... nie zniechęcić hojnych gości z Kaliningradu. - Zastanawiamy się, jak sobie z tym problemem poradzić, żeby nikogo nie urazić - mówił wprost trójmiejskim mediom Michał Targowski, szef gdańskiego ZOO. Targowski podkreślał też, że z Rosjanami ma problem, bo ogólnie są turystami miłymi i sympatycznymi. Nawet trochę za bardzo.
W gorącej debacie, która toczy się na trójmiejskich stronach internetowych wielu gdańszczan przekonuje jednak, że dobro naszych zwierząt jest najważniejsze. Wobec Rosjan proponują więc zastosować politykę zero tolerancji. Bez cienia namysłu wystawić tabliczki z komunikatami w języku rosyjskim, a za łamanie zakazu surowo karać. Inni sugeruję nieco więcej dyplomacji i żądają zakazów w kilku językach. Tak, by komunikat do niefrasobliwych Rosjan ukryć pomiędzy tymi do Anglików, czy Niemców.