
Czy zakaz dokarmiania zwierząt w ZOO może kogoś urazić? Tego obawiają się w gdańskim ogrodzie zoologicznym, który ma wieli problem z Rosjanami masowo odwiedzającymi ZOO, by podzielić się z dzikimi zwierzętami nawet słodyczami. Dyrekcja nie chce jednak wystawić tabliczek z zakazem dokarmiania w języku rosyjskim, by hojni turyści z Kaliningradu się nie obrazili.
Zoo to nie jest dobre miejsce dla żyraf
Zmarła kolejna żyrafa w łódzkim zoo. To już czwarta w ciągu ostatnich miesięcy. Trzyletnia samica padła w środę wieczorem, a przeprowadzona sekcja zwłok nie wykazała żadnych chorób ani wad wrodzonych. Czy i tym razem ogród zoologiczny i "miłośnicy" zwierząt zrobią wszystko, by nabyć nową żyrafę i historia powtórzy się po raz kolejny? CZYTAJ WIĘCEJ
Ktoś powie, że wystarczy postawić tabliczki z zakazem dokarmiania. Owszem, to byłoby najprostsze wyjście, ale w Gdańsku właśnie toczy się debata nie tylko nad tym, jak zadbać o bezpieczeństwo zwierzą, ale... nie zniechęcić hojnych gości z Kaliningradu. - Zastanawiamy się, jak sobie z tym problemem poradzić, żeby nikogo nie urazić - mówił wprost trójmiejskim mediom Michał Targowski, szef gdańskiego ZOO. Targowski podkreślał też, że z Rosjanami ma problem, bo ogólnie są turystami miłymi i sympatycznymi. Nawet trochę za bardzo.
Źródło: Trojmiasto.Gazeta.pl

