
Dzisiaj z krótką wizytą do Sejmu wpadł Kuba i Misiek. Nic w tej wiadomości szczególnego, gdyby nie fakt, że są to... psy. A dokładnie mówiąc dogi niemieckie Andrzeja Halickiego. Poseł PO nie mając co z nimi zrobić zabrał je ze sobą do Sejmu, do którego przyszedł odebrać potrzebne dokumenty.
REKLAMA
W trakcie wakacji w sejmie można natrafić na wiele niespodziewanych gości. Jednymi z takich byli Kuba i Miś. A dokładnie dogi niemieckie należące do posła PO Andrzeja Halickiego. Jak relacjonowała na Twitterze dziennikarka Polskiego Radia Agnieszka Rucińska psy weszły na chwilkę i grzecznie się przywitały. Jako dowód pokazała zdjęcie.
Zadzwoniliśmy do posła Halickiego, by zapytać go o szczegóły tej wizyty.
– Akurat miałem dzień wolny, a musiałem odebrać jakieś dokumenty. Skoro to była szybka wizyta, to wpadłem z psami. W normalny dzień bym ich tu oczywiście nie przyprowadzał, jednak skoro mało osób przybywa w Sejmie, to uznałem że nie powinno być problemów – mówił poseł Platformy. I nie było, bo Twitter nie ukrywa zachwytów.
– Akurat miałem dzień wolny, a musiałem odebrać jakieś dokumenty. Skoro to była szybka wizyta, to wpadłem z psami. W normalny dzień bym ich tu oczywiście nie przyprowadzał, jednak skoro mało osób przybywa w Sejmie, to uznałem że nie powinno być problemów – mówił poseł Platformy. I nie było, bo Twitter nie ukrywa zachwytów.
Psy jak same zdjęcia wskazują weszły do Sejmu bez kagańców. Niektórzy na Twitterze zastanawiali się, jak Kuba i Misiek przeszli przez kontrolę bezpieczeństwa, ale psy znalazły sobie idealną rzeczniczkę. Rucińska z Polskiego Radia zapewniła, że zwierzęta grzecznie się zachowywały. Po czym dodała: „Kagańce to raczej nam się powinno zakładać”.
Kuba i Miś jednak nie są pierwszymi czworonogami, które przechadzały się po sejmowych korytarzach. W 2007 roku furorę zrobiła Saba. Była to sznaucerka, należąca do ówczesnego marszałka sejmu Ludwika Dorna. Psina była tak sławna, że stała się adresatką jednego z przemówień byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Parę dni po jej pierwszej wizycie inni posłowie przyprowadzali swoje psy. Czyżby zatem moda na czworonogi w Sejmie wróciła?
