
Nurkowie i surferzy wybierający ciepłe wody Pacyfiku czy Morza Śródziemnego muszą się liczyć nie tylko z pięknymi krajobrazami oraz dobrą zabawą, ale i rekinami. Aby zadbać o ich bezpieczeństwo, australijska firma SAMS przygotowała technologię, która ma znacznie zmniejszać ryzyko wystąpienia ataku rekina. Zastosowano ją już w specjalnych kombinezonach.
REKLAMA
Technologia przygotowana przez firmę Shark Attack Mitigation Systems nie wygląda na skomplikowaną. Opiera się na dość prostych rozwiązaniach wizualnych, które mają uczynić człowieka albo "niewidzialnym", albo wystarczająco nieatrakcyjnym dla rekinów. Pierwsze z nich, które zastosowano już w specjalnych kombinezonach (cena – prawie 500 dolarów a sztukę), pokrywa nurka bądź surfera różnymi odcieniami koloru niebieskiego oraz bielą i szarością. Dzięki temu człowiek ma się wtapiać w oceaniczną scenerię.
Drugie rozwiązanie opiera się na przeciwnym założeniu. Polega na pokryciu nurka kontrastującymi kolorami, które czynią go dobrze widocznym. Barwy (czerń i biel) oraz ich układ mają przypominać rekinom węże morskie i skrzydlice, czyli zwierzęta, w których nie gustują. Firma oferuje także naklejki, które można przytwierdzić do desek surfingowych, butli z powietrzem czy kajaków.
Rekiny nie dadzą się nabrać?
Kostiumy mające chronić ludzi przed rekinami nie przekonują jednak części ekspertów i redaktorów portalu National Geographic. Przypominają oni, że rekiny podczas ataku opierają się w dużej mierze na węchu i słuchu, więc maskowanie może nie być wystarczającą ochroną. Firma przekonuje jednak, że w końcowej fazie ataku to właśnie wzrok odgrywa u tych drapieżników kluczową rolę. Według niej kamuflaż może więc zniechęcić rekina do atakowania "znikającego" celu lub chociaż wydłużyć polowanie, dając człowiekowi więcej czasu na opuszczenie wody.
Rekiny nie dadzą się nabrać?
Kostiumy mające chronić ludzi przed rekinami nie przekonują jednak części ekspertów i redaktorów portalu National Geographic. Przypominają oni, że rekiny podczas ataku opierają się w dużej mierze na węchu i słuchu, więc maskowanie może nie być wystarczającą ochroną. Firma przekonuje jednak, że w końcowej fazie ataku to właśnie wzrok odgrywa u tych drapieżników kluczową rolę. Według niej kamuflaż może więc zniechęcić rekina do atakowania "znikającego" celu lub chociaż wydłużyć polowanie, dając człowiekowi więcej czasu na opuszczenie wody.
Krytyka spłynęła także na kombinezon mający upodobnić nurka do nieapetycznych dla rekinów stworzeń. Większość rekinów dobrze widzi bowiem kontrastujące ze sobą kolory. Duży, ruszający się i wpadający w oko obiekt może zaś je zainteresować, a nie odstraszyć.
Ichtiolog George Burgess uważa, że lepszym pomysłem byłoby przerobienie kombinezonu maskującego w taki sposób, by ciemne odcienie koloru niebieskiego znajdowały się na "grzbiecie" nurka, a biel okrywała jego brzuch. Takie rozwiązanie występuje u części ryb. Dzięki niemu zwierzę zlewa się z dnem, gdy patrzy się na nie z góry, bądź z jasną powierzchnią oceanu, kiedy spogląda się na nie od dołu.
Burgess przypomniał także, że ataki rekinów na ludzi należą do rzadkości. Ryby te zabijają średnio tylko pięć osób rocznie. – Większość rekinów nie szuka ludzi, ponieważ ludzie nie są częścią ich naturalnego środowiska – powiedział ichtiolog.
źródło: National Geographic
