W Polsce branża pet-tech przeżywa dynamiczny rozwój. Jego pokłosiem jest Psinder, polska aplikacja wspierająca adopcję psów.
W Polsce branża pet-tech przeżywa dynamiczny rozwój. Materiały prasowe / Psinder

Centrum Badawczo-Rozwojowe Biostat podaje, że ponad 66 proc. Polaków posiada zwierzęta domowe. Tam, gdzie ogromna liczba konsumentów, tam i rynek zbytu. Nie dziwi więc dynamiczny rozwój branży pet-tech w naszym kraju. Jego pokłosiem jest Psinder, polska aplikacja wspierająca adopcję psów.

REKLAMA

Branża pet-tech to sektor rynku, który zajmuje się dostarczaniem innowacyjnych rozwiązań dla właścicieli zwierząt w domach czy schroniskach, by ci mogli lepiej i łatwiej zadbać o ich dobrostan i bezpieczeństwo. To on odpowiada za produkcję np. smart obroży, inteligentnych zabawek, automatów do żywienia, ale także za oferowanie usług np. komunikacji online z weterynarzami czy wyszukiwania opiekunów (petsitterów).

Jak rozwija się pet-tech w Polsce?

Intensywnie. Wprawdzie o rodzimej branży możemy mówić, że wciąż znajduje się w fazie rozwoju, ale na pewno szybko zyskuje na znaczeniu. Napędza ją przede wszystkim rosnąca liczba start-upów, które wykazują ambicje nie tylko krajowe, ale także światowe. Pragnienie ekspansji to nic dziwnego, skoro według szacunków Global Market Insights globalnie rynek pet-tech może osiągnąć wartość nawet 53 mld dolarów do 2035 roku!

Polscy twórcy nowoczesnych technologii dla zwierząt skupiają się na produktach i usługach w kilku obszarach. Jedna z dróg to aplikacje mobilne dla właścicieli zwierząt. Drugi potencjał stanowią platformy zakupowe z produktami dla domowych pupili. Kolejną ścieżką są usługi telemedycyny weterynaryjnej. Nacisk kładzie się też na urządzenia do monitorowania oraz rozwiązania umożliwiające personalizację żywienia.

logo
Jednym z produktów branży pet-tech są lokalizatory. Fot. Shawn Rain / Unsplash

Żeby nie być gołosłownym, warto posłużyć się konkretnymi przykładami. Z pet-tech w polskim wydaniu mamy do czynienia, gdy umawiamy się z opiekunami dla zwierząt, korzystając z popularnego serwisu Petsy. Dostrzegamy jej użyteczność, zamawiając dostawę spersonalizowanej świeżej karmy bezpośrednio do domu w usłudze PsiBufet.

– Branża pet-tech rozwija się w Polsce zdumiewająco dynamicznie. W Polsce prawie 49 proc. gospodarstw domowych posiada psa. Humanizowanie naszych pupili jest na wysokim poziomie i cały czas postępuje. Oznacza to wzrost potrzeb właścicieli pod względem opieki, suplementacji, śledzenia stanu zdrowia, ubezpieczeń czy portali bookingowych dla osób podróżujących z czworonożnymi przyjaciółmi – mówi w rozmowie z naszym serwisem Emil Bednarczyk, współtwórca polskiej aplikacji Psinder.

– Patrząc globalnie i bazując na danych z Euromonitora, polska branża pet-tech rozwija się bardzo mocno, ale nadal ma niskie nasycenie usługami i produktami, co daje potężną przestrzeń do rozwoju – dodaje pomysłodawca aplikacji, która pomaga w adopcji psów ze schronisk. To właśnie na jej przykładzie można przekonać się, jak rodzimy pet-tech realizuje cele nie tylko biznesowe, ale także społeczne.

Co to jest Psinder?

Psinder to aplikacja, która ma łączyć ludzi z psami. Mówiąc bardziej obrazowo, powstała po to, aby ludzie trafili na wymarzone zwierzaki domowe, a psy ze schronisk mogły znaleźć kochające domy. Rozwiązanie to ma wesprzeć walkę z dość niestety powszechnym w naszym kraju zjawiskiem, jakim jest bezdomność zwierząt. Szacuje się, że w schroniskach w Polsce przebywa ponad 80 000 psów.

Twórcami aplikacji, której rozwojem zajmuje się obecnie start-up firmy technologicznej Havenocode, są Maciej Ładziński, Emil Bednarczyk i Kamil Tarczyński. Za stworzeniem platformy stała miłość do psów, obserwacja rzeczywistości adopcyjnej bezdomnych zwierząt w Polsce, inspiracja popularną aplikacją randkową Tinder oraz właśnie chęć wyjścia z projektem, który byłby dobrą wizytówką rodzimej branży pet-tech.

logo
Załozycieli Psindera i reprezentanci polskiego zespołu z programu Purina w Szwajcarii. Materiały prasowe / Psinder

Aby aplikacja mogła spełniać swoją funkcję, potrzebuje nie tylko użytkowników zainteresowanych adopcją psów, ale także zgody schronisk na eksponowanie w niej swoich czworonożnych podopiecznych. Dlatego jej autorzy dużo wysiłku włożyli w zbudowanie sieci współpracy z takimi placówkami opieki nad zwierzętami. Z platformy korzysta obecnie ponad 70 polskich schronisk oraz ok. 12 000 użytkowników.

Jak działa Psinder?

– Schroniska, które chcą dołączyć do Psindera, są weryfikowane po naszej stronie. Nie każdy może dołączyć do aplikacji, ponieważ, jak wiemy, funkcjonują również w naszym kraju miejsca, które, pomimo charakteru działań, mogą krzywdzić zwierzęta. Nie chcemy ich na naszej platformie. Schroniska po weryfikacji i otrzymaniu dostępu do panelu wprowadzają dane psów, co pozwala użytkownikom na ich filtrowanie po m.in. lokalizacji, wadze czy wieku – wyjaśnia Emil Bednarczyk, prezes Havenocode.

Nasz rozmówca podkreśla, że dla użytkowników aplikacja jest prosta i intuicyjna do granic możliwości. Każdy ma możliwość przeglądania dostępnych psów, a także kontaktu z opiekunami ze schronisk. Całość komunikacji odbywa się na linii adoptujący-schronisko. Aplikacja odgrywa rolę hubu integrującego dziesiątki schronisk i dostępnych w nich psów tak, aby użytkownik mógł w prosty i bezpośredni sposób otrzymać wszystkie niezbędne informacje.

logo
Psinder łączy psy ze schronisk z osobami myślącym o ich adopcji. Materiały prasowe / Psinder

Rola Psindera dla przyszłych właścicieli psów nie zaczyna ani nie kończy się na prezentowaniu im ofert adopcyjnych i "sparowaniu" ze zwierzakami najbardziej pasującymi do ich profili. Twórcy apki pomyśleli też, by ich platforma była dla takich osób pomocnikiem w całym procesie adopcji i późniejszego życia z przygarniętymi pupilami. Użytkownicy mają więc do dyspozycji praktyczne materiały edukacyjne, kontakty do behawiorystów oraz wskazówki dotyczące opieki nad zwierzęciem.

Natomiast schroniska mogą zarządzać bazą psów w aplikacji, korzystając z panelu, w którym mają możliwość aktualizacji statusów, opisów i zdjęć. Emil Bednarczyk tłumaczy, że cały ekosystem Psindera pomaga im nie tylko w promocji ich podopiecznych, ale także w zaspokajaniu potrzeb, których nie mogą pokryć z własnych środków. Dzięki współpracy platformy z partnerami schroniska i opiekunowie otrzymali kilkanaście ton karmy, a także setki paczek suplementów, smaczków i szamponów.

– Zamierzamy rozwijać projekt w tym kierunku, ponieważ 3 filary naszej działalności to działania edukacyjne, świadomościowe, ale przede wszystkim pomocowe. Jesteśmy w branży od kilkunastu miesięcy i cieszy nas, że w tym czasie udało nam się nawiązać kontakty gotowe udzielać takiego wsparcia. Patrząc na kierunek rozwoju czy zainteresowanie naszych odbiorców i partnerów, to skala podobnych działań będzie mocno rosła.

Jaka przyszłość czeka Psindera?

Emil Bednarczyk uważa, że świetlana. Opowiada, że z każdej możliwej strony napływają wieści, że ich działania to samo dobro i każdy/a kibicuje inicjatywie. Twórcy Psindera planują teraz rozwój platformy webowej i aplikacji mobilnej oraz dodatkowe działania pomocowe. Na ten moment tworzą model biznesowy, ponieważ by projekt się rozwijał, niezbędne jest osiągnięcie rentowności.

– To, co aktualnie się dzieje, to, ile jest zainteresowania wokół inicjatywy pomocy zwierzętom, pozwala nam myśleć o przyszłości Psindera w bardzo kolorowych barwach – prognozuje jego współtwórca. – Miejmy nadzieję, że tak się stanie, ponieważ największym beneficjentem szeroko zakrojonych działań będzie na koniec dnia pies, który nie bierze pod uwagę rynkowej konkurencji różnych brandów. Dla potrzebującego psa liczy się pomoc, która może do niego trafić dzięki podjętym inicjatywom.

Nasz rozmówca przytacza historię z zeszłego roku o psie, który dzięki aplikacji znalazł dom, ale po adopcji średnio asymilował się z dzieckiem nowego właściciela. Opiekun zaczął więc rozważać oddanie psa do schroniska. Aby zapobiec dramatycznemu dla wszystkich stron scenariuszowi, Psinder skontaktował wahającą się osobę z behawiorystą. Do dziś pies nie wrócił do schroniska, co twórcy aplikacji poczytują za sukces.

logo
Platforma Psinder angażuje się też w pomoc dla schronisk ze zwierzętami. Materiały prasowe / Psinder

– To pokazuje, że należy budować bardzo mocno świadomość wśród właścicieli wokół chęci adopcji, posiadania, obowiązków i potrzeb finansowych, np. w przypadku hospitalizacji. Ciekawe jest również zjawisko, że limity kilometrów w kwestii wyboru swojej psiej miłości nie istnieją. Często dostajemy informacje o przebytych setkach kilometrów tylko po to, by odebrać psa – opowiada Emil Bednarczyk.

Na przykładzie Psindera widać też, że polski wkład w branżę pet-tech może wzbudzać podziw nie tylko rodzimej sceny, o czym świadczy np. nominacja do najlepszych projektów mobilnych w konkursie Mobile Trends Awards 2025, ale także zagranicznego kapitału. Niedawno start-up otrzymał grant w wysokości 50 000 franków szwajcarskich od akceleratora Purina Accelerator Lab w ramach międzynarodowego programu Unleashed by Purina, w którym znalazł się w gronie sześciu zakwalifikowanych start-upów z całego świata.

Tego rodzaju sukcesy pozwalają patrzeć z optymizmem w przyszłość całego rodzimego pet-techu. Na obecnych i przyszłych technologiach o polskim rodowodzie skorzysta krajowa gospodarka, biznes, właściciele domowych pupili, a przede wszystkim zwierzaki, które będą mogły być lepiej zaopiekowane, zdrowsze i bezpieczniejsze.