
Niedawno pisaliśmy o adopcji Lazare, uważanego za najstarszego psa na świecie. Z Francji napłynęła jednak smutna wiadomość. Piesek, którego wiek szacowano na powyżej 30 lat, zmarł. Ostatnie tygodnie życia spędził w kochającym domu swojej nowej opiekunki Ophélie Boudol. To właśnie w jej ramionach odszedł.
Kim był Lazare?
Lazare był psem rasy papillon spaniel z Francji. Stał się znany na cały świat, kiedy media poinformowały o jego rekordowym wieku. Z danych zarejestrowanych w jego czipie wynikało, że urodził się 4 grudnia 1995 roku, co oznaczało, że skończył 30 lat, bijąc rekord należący do psa Bluey z Australii (29 lat i 5 miesięcy).
Po śmierci swojej wieloletniej właścicielki trafił do schroniska Annecy Marlioz SPA. Spędził tam krótki czas, ponieważ już 16 kwietnia 2026 r. na jego adopcję zdecydowała się 29-letnia Ophélie Boudol, która zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia i chciała, by sędziwy piesek dożył swoich dni w kochającym domu.
W tak zaawansowanym wieku adoptowany piesek niedomagał na zdrowiu. Miał problemy ze wzrokiem i słuchem, bywał zrzędliwy, cierpiał na artrozę, a język cały czas zwisał mu z pyszczka z powodu zwiotczenia. Mimo tych dolegliwości był lubiącym spacery i towarzystwo ludzi zwierzakiem.
Jak odszedł najstarszy pies świata?
Lazare został zgłoszony do Księgi Rekordów Guinnessa. Zanim jednak jego wiek został zweryfikowany przez gremium dokumentujące światowe wyczyny, piesek zmarł. Biorąc pod uwagę dotychczasowe ustalenia, w momencie śmierci miał 30 lat i 5 miesięcy.
Uważany za najstarszego na świecie pies odszedł 14 maja, ale o jego śmierci francuskie media doniosły w miniony weekend. Według relacji jego ostatniej właścicielki, u której spędził ostatni miesiąc swojego życia, zwierzak odszedł wtulony w jej ramiona w godzinach wieczornych.
– Mój mały Lazare, postanowiłeś polecieć w moich ramionach wieczorem 14 maja, aby dołączyć do swojej pani, która tak bardzo cię kochała i troszczyła się o ciebie przez wszystkie te lata – napisała Ophélie Boudol na profilu dokumentującym życie Lazare, jaki prowadziła na Instagramie.
Pozostaje tylko wyrazić duże uznanie zarówno dla Lazare, który żył tak długo i dawał ludziom tyle radości, jak i dla jego ostatniej opiekunki, która zdecydowała się na adopcję pieska w tak podeszłym wieku i obdarzyła go miłością do końca jego dni. Chapeau bas!
