W niedawno opublikowanym badaniu naukowcy wskazali, które czworonogi  o bardzo krótkiej czaszce mają największe problemy z oddychaniem, występujące w przebiegu brachycefalicznego zespołu dróg oddechowych (BOAS).
W niedawno opublikowanym badaniu naukowcy wskazali, które czworonogi o bardzo krótkiej czaszce mają największe problemy z oddychaniem, występujące w przebiegu brachycefalicznego zespołu dróg oddechowych (BOAS). Fot. Vianney CAHEN / Unsplash

Marzy ci się piesek o krótkim pyszczku? Miej na uwadze, że rasy, których kufa jest bardzo spłaszczona, narażone są na rozwój choroby znanej jako BOAS. W niedawno opublikowanym badaniu naukowcy wskazali, które czworonogi o bardzo krótkiej czaszce mają największe problemy z oddychaniem.

REKLAMA

Już w starożytności, w wyniku długotrwałej i celowej selekcji, ludziom udało się wyhodować rasy brachycefaliczne, czyli psy o krótkich pyskach. W jakim celu? Doceniono ich... urodę, której znakiem rozpoznawczym jest "niemowlęca" twarz i dosyć ludzka mimika. Nic więc dziwnego, że tak dużą popularnością cieszyły i nadal cieszą się mopsy, buldogi francuskie czy pekińczyki.

Ten uroczy wygląd ma jednak swoją cenę. Są nimi nienaturalne zwężone drogi oddechowe, które wystawiają wykazujące krótkoczaszkowość pieski na ryzyko rozwoju brachycefalicznego zespołu dróg oddechowych, w skrócie BOAS. Naukowcy zbadali, którym rasom najczęściej zagraża to schorzenie.

Najbardziej narażone na BOAS rasy psów

W internetowym czasopiśmie naukowym PLOS One naukowcy z Cambridge Veterinary School opublikowali wyniki swoich kilkuletnich badań nad psami narażonymi szczególnie na kłopoty z oddychaniem. Wzięło w nich udział aż 900 czworonogów.

Badane psy pochodziły z 14 ras o krótkich pyskach. Były to: Affenpinscher (pinczer małpi), Boston Terrier, Boxer (bokser), Cavalier King Charles Spaniel, Chihuahua, Dogue de Bordeaux (dog z Bordeaux), Griffon Bruxellois (gryfonik brukselski), Japanese Chin (chin japoński), King Charles Spaniel, Maltese (maltańczyk), Pekingese (pekińczyk), Pomeranian (szpic miniaturowy), Shih Tzu i Staffordshire Bull Terrier.

W badaniu pominięto buldogi czy mopsy, u których BOAS został już dawno wykryty i przestudiowany. Jak wypadły zatem inne rasy? Zespół naukowców stwierdził największe problemy z oddychaniem u pekińczyków. Tylko 11 proc. osobników z tej rasy nie miało objawów choroby. Na drugim miejscu znalazły się chiny japońskie, wśród których symptomy nie występowały tylko w 17 proc. przypadków.

logo
Pekińczyk to rasa bardzo narażona na wystąpienia BOAS. Fot. Judy Beth Morris / Unsplash

Umiarkowane ryzyko wystąpienia BOAS odnotowano u 5 ras: King Charles Spaniel, Shih Tzu, Griffon Bruxellois, Boston Terrier i Dogue de Bordeaux. Niewielkie ryzyko rozwoju choroby stwierdzono u psów z ras: Staffordshire Bull Terrier, Cavalier King Charles Spaniel, Chihuahua, Boxer i Affenpinsche. Objawów zespołu nie wykryto natomiast u psów należących do ras Pomeranian i Maltese.

Wśród czynników przyczyniających się do zwiększenia ryzyka BOAS wskazano nie tylko stopień płaskości pyska. Również zapadające się nozdrza i nadwaga były tymi cechami anatomicznymi, które potęgowały problemy zdrowotne na tle oddychania.

logo
Chin japoński znajduje się w grupie wysokiego ryzyka wśród psów chorujących na BOAS. Fot. Arnaud 25 / Wikimedia Commons / Public domain

Jaką zatem życiową lekcję możesz wyciągnąć z odkryć badaczy z Cambridge Veterinary School? Jeśli pekińczyki i chiny japońskie trafiają w twój gust i rozważasz sprowadzenie psiaka z tych właśnie ras pod swój dach, musisz brać pod uwagę jego ewentualne kłopoty z oddychaniem i koszty związane z leczeniem BOAS.

Jak objawia się BOAS?

Symptomami brachycefalicznego zespołu dróg oddechowych są: świszczący oddech, chrapanie, częste oddychanie z szeroko otwartym pyskiem, duszności, bezdech oraz spowodowane wysiłkiem fizycznym zmęczenie w krótkim czasie aktywności. Zaburzenia wynikają z upośledzenia przepływu powietrza przez przewody nosowe. BOAS prowadzi do pogorszenia ogólnej jakości życia i dobrostanu czworonogów.

Choroba występuje w pewnym spektrum. W łagodnej postaci nieznacznie obniża codzienne funkcjonowanie, natomiast w ciężkich przypadkach może prowadzić do sytuacji, że wymagane będzie nawet leczenie operacyjne. Niezależnie od nasilenia, jest zawsze wskazaniem do pilnej wizyty w gabinecie weterynarza.