
W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia policyjnego psa, które wywołały falę oburzenia. Zarzucono funkcjonariuszom zaniedbanie zwierzęcia. Komenda Stołeczna Policji wydała oświadczenie dotyczące służbowego psa Tasmana. Ze szczegółami opisano, w jakim stanie jest czworonóg.
10 lutego na profilu posła Lewicy Łukasza Litewki ukazał się wpis dotyczący policyjnego psa. Polityk znany z organizacji charytatywnych zbiórek opublikował nadesłane zdjęcia i wiadomość. Skontaktowała się z nim kobieta, która poprosiła o nagłośnienie sprawy psa Tasmana, który służył w Komendzie Stołecznej Policji w Warszawie.
Stan policyjnego psa zaniepokoił internautów
Jak czytamy w wiadomości od kobiety, ta ma zajmować się sprawą służbowego psa od marca ubiegłego roku. Przekazała ona posłowi zdjęcia, które przedstawiają zwierzę z wystającymi żebrami, a także widok Tasmana w brudnym kojcu.
"Pies doprowadzony w Komendzie Stołecznej Policji w Warszawie do stanu krytycznego. Posiadam dokumentację fotograficzną kojca całego we krwi, dokumentację medyczną wskazującą na skrajne zaniedbania. Pies poraniony i zagłodzony został zwrócony hodowcy, którego KSP obecnie pozywa, wskazując że pies nie nadaje się do pracy. W trakcie odbioru psa nie pokazano części gdzie przebywają pozostałe zwierzęta jednak wobec stanu w jakim odebraliśmy Tasmana konieczne wydaje się ocenienie dobrostanu pozostałych zwierząt pozostających na utrzymaniu Policji" – czytamy w wiadomości, którą udostępnił Łukasz Litewka.
Ponadto kobieta opisywała jeszcze: "Tasman na zdjęciu był cały czas w zamknięciu i okaleczał się. Dopiero jak pies był już w stanie tragicznym komendant pozwolił psa zabrać. Z posiadanych przez nas informacji wynika że psy w KSP czasem kilka dni nie wychodzą z kojców nawet na spacer fizjologicznych" [zachowaliśmy pisownię oryginalną].
Policja zabrała głos ws. służbowego psa Tasmana. Funkcjonariusze odpierają zarzuty
Sprawa Tasmana odbiła się głośnym echem w mediach społecznościowych i wywołała falę oburzenia wśród internautów. Wybrzmiała ona tym głośniej, że w przestrzeni publicznej toczy się dyskusja na temat dobrostanu zwierząt, niedawno zamknięto schronisko Happy Dog w Sobolewie i przeprowadzono kilkaset kontroli w pozostałych placówkach. Funkcjonariusze z Komendy Stołecznej Policji w Warszawie wydali obszerne oświadczenie odnoszące się do sprawy Tasmana.
"Komenda Stołeczna Policji stanowczo zaprzecza twierdzeniom o 'doprowadzeniu psa do stanu krytycznego', 'zagłodzeniu' czy systemowych zaniedbaniach w opiece nad zwierzętami służbowymi. Zarzuty te nie znajdują potwierdzenia w faktach, ani w dokumentacji medycznej oraz służbowej" – zaznaczono na wstępie.
W dalszej części komunikatu funkcjonariusze powiadomili, że psa zakupiono 1 października 2024 roku i miał on być przeznaczony do tresury indywidualnej. W jego wyborze uczestniczyła również przewodniczka, która ma "pełną wiedzę na temat zasad szkolenia i utrzymania psów służbowych w Policji". "Po rozpoczęciu szkolenia pies przebywał – zgodnie z obowiązującymi procedurami – w kojcu na terenie obiektu szkoleniowego. Warunki bytowe psów służbowych są regulowane przepisami i podlegają stałemu nadzorowi" – czytamy w oświadczeniu KSP.
Wskazano, że podczas szkolenia u psa Tasmana miały ujawnić się "zaburzenia behawioralne, przejawiające się nadpobudliwością oraz samookaleczeniami".
"Każdorazowo po stwierdzeniu obrażeń pies był niezwłocznie obejmowany opieką weterynaryjną, a na podstawie zaleceń lekarza czasowo wyłączany z procesu tresury. Przez cały okres pozostawał pod stałą kontrolą lekarską. Obrażenia, które wystąpiły u psa, były konsekwencją problemów behawioralnych, a nie braku opieki czy niewłaściwego żywienia. Twierdzenia o rzekomym 'zagłodzeniu' nie znajdują żadnego potwierdzenia w dokumentacji medycznej" – przekazali policjanci.
Na wniosek złożony przez przewodniczkę psa zgodzono się, by Tasman zamieszkał z nią. Funkcjonariusze relacjonują, że zwierzę poddano konsultacji behawioralnej w specjalistycznej klinice, a na podstawie tej wizyty i zaleceń lekarzy weterynarii stwierdzono u niego objawy tzw. choroby kojcowej i "trwałą niezdolność psa do dalszej służby w Policji", a "w związku z powyższym pies został wycofany z użytkowania i w dniu 7 marca 2025 roku i zwrócony hodowcy w ramach rękojmi za wady ukryte".
"Fotografia, która pojawiła się w przestrzeni publicznej, jest obrazem silnie oddziałującym emocjonalnie. Należy jednak jasno podkreślić, że pojedyncze zdjęcie – oderwane od kontekstu czasowego i dokumentacji medycznej – nie powinno stanowić przesądzającego dowodu zaniedbania ani 'zagłodzenia' zwierzęcia. Rzetelna ocena stanu zdrowia zwierzęcia powinna być dokonana wyłącznie na podstawie pełnej dokumentacji weterynaryjnej, badań oraz opinii lekarzy" – czytamy.
Policjanci odnieśli się też do zarzutów dotyczących rzekomego niewyprowadzania psów z kojców. Jak przekazali, "są one bezpodstawne i nie znajdują potwierdzenia w ustaleniach faktycznych". Funkcjonariusze zwrócili uwagę na fakt, że zarówno aktywność i użytkowanie, jak i szkolenie oraz opieka weterynaryjna psów służbowych "podlegają ścisłym regulacjom oraz stałemu nadzorowi".
Dla pełnego obrazu sytuacji w komunikacie przekazano, że przed zakupem Tasmana rozpoczęto modernizację kojców psów służbowych, która ma się zakończyć w drugiej połowie tego roku. Zastrzeżono jednak, że prace nie miały i nie mają związku z chorobą psa.
Oświadczenie KSP
Jak przekazali policjanci, Powiatowy Inspektorat Weterynarii skontrolował warunki bytowe psów służbowych w Komendzie Stołecznej Policji we wrześniu 2025 roku. "[Kontrola] nie wykazała żadnych zaniedbań. Zwierzęta pozostają zadbane, właściwie odżywione i zabezpieczone od strony weterynaryjnej. Miejsca ich pobytu są właściwe i odpowiadają wymaganym standardom" – zadeklarowano.
KSP zapewnia, że dysponuje pełną dokumentacją medyczną psa i na życzenie organów kontrolnych deklaruje udostępnienie jej.