Na warszawskim Mokotowie szaleje leptospiroza
Na warszawskim Mokotowie szaleje leptospiroza fot. 123rf.com, Pexels

Od początku września warszawskie psy zapadają na nieznaną chorobę. Początkowo odpowiedzialnością za śmierć czworonogów obarczano trucicieli lub toksyczne opryski. Okazało się jednak, że to leptospiroza – choroba, której łatwo zapobiec.

REKLAMA

"Tajemnicza choroba psów" na warszawskim Mokotowie

Psy mieszkańców Warszawy od końca sierpnia dziesiątkuje niebezpieczna choroba. Czworonogi trafiają do weterynarzy z ciężkimi objawami, takimi jak niewydolność nerek czy krwioplucie. I choć lekarze weterynarii robią, co mogą – dializują psy, podają im kroplówki, zarywają noce – wiele zwierzaków umiera.

Doszło do tego, że mieszkańcy Mokotowa, gdzie odnotowano najwięcej przypadków "tajemniczej choroby psów", boją się wychodzić z domów.

"Od kilku tygodni opiekunowie psów spacerujących w parkach Morskie Oko, Arkadia, Królikarnia, a także w okolicach Warszawianki i pod Skarpą trafiają ze swoimi pupilami do klinik weterynaryjnych z objawami zatrucia. Wiele psów już nie żyje. W parkach znajdowane są też martwe ptaki i wiewiórki" – napisała w liście do tvnwarszawa.pl czytelniczka portalu.

Początkowo o masowe zachorowania psów na Mokotowie podejrzewano stosowanie oprysków w pobliskich parkach i na trawnikach. U niektórych psów na ciele pojawiły się krwiste wybroczyny. Jednak stosowaniu toksycznych herbicydów w rozmowie z PAP zaprzeczyły lokalne spółdzielnie.

– Nasz wydział potwierdził, że oni nie używają żadnych substancji, które mogłyby zagrażać zdrowiu i życiu zwierząt, i oczywiście ludzi. Bardzo tego pilnują – skomentował rzecznik prasowy dzielnicy Mokotów Damian Kret.

Mieszkańcy Mokotowa zgłosili sprawę do wydziału ochrony środowiska mokotowskiego ratusza, zarządu zieleni i sanepidu. Obawiali się, że ktoś rozrzuca trutkę. "Kolejne miejskie instytucje są alarmowane, ale do tej pory nie zostały podjęte żadne wyraźne kroki, żeby zapobiec kolejnym dramatom" – narzekają.

Nie opryski i trutki a leptospiroza

"Wszystkie wymienione objawy jednoznacznie wskazują na zakażenie bakterią (krętkiem) z rodzaju Leptospira. Bakterie te są wysoce inwazyjne (mają zdolność aktywnego przemieszczania się) i z łatwością przenoszą się na nowego gospodarza, niestety czasem doprowadzając do śmierci pacjenta" – informuje w swoich mediach społecznościowych Specvet - Specjalistyczna Przychodnia Weterynaryjna Mokotów.

W komentarzach weterynarze potwierdzili, że psy leczone w klinice miały leptospirozę (wykazały to badania laboratoryjne), a leczenie antybiotykami przyniosło poprawę. Wyjaśnili też, jak dochodzi do zarażenia chorobą.

"Środowiskiem dogodnym dla tych bakterii jest woda stojąca, moczary, rozlewiska, oczka wodne, a także kałuże, w których mogą przeżyć nawet do 6 miesięcy! Szybko giną jednak pod wpływem promieni słonecznych, po wysuszeniu i w wysokiej temperaturze" – czytamy we wpisie.

Lekarze podkreślili, że leptospiroza jest zoonozą, czyli chorobą, która może wywoływać zachorowania u ludzi. "Zarówno u psów, jak i człowieka, miejscem wnikania krętków jest jama ustna, błona śluzowa nosa, spojówki, uszkodzona skóra. Zakażone psy, w tym bezobjawowi nosiciele rozsiewają bakterię z moczem" – wyjaśniają.

Leczenie leptospirozy polega na podawaniu antybiotyków, które w ciągu 48 godzin hamują rozsiewanie bakterii wraz z moczem. W ciężkim przebiegu choroby podawane są płyny, przetaczana krew, a przy ciężkim uszkodzeniu nerek stosowana jest hemodializa. Najcięższym powikłaniem leptospirozy jest krwawienie do płuc. "W takim przypadku jesteśmy bezradni" – informują weterynarze z mokotowskiej kliniki.

Dobra wiadomość jest taka, że leptospirozie można zapobiec. "Na rynku dostępne są szczepionki zabezpieczające psy przed tym patogenem. Wytwarzana odporność nie jest jednak zbyt długa, dlatego należy co roku wykonać szczepienie przypominające" – czytamy.

Aby zaszczepić psa na leptospirozę, należy skontaktować się z lekarzem weterynarii. Koszt szczepionki to ok. 100 zł.