Kto powiesił sarnę na moście? Sprawca poszukiwany
Kto powiesił sarnę na moście? Sprawca poszukiwany fot. Adrian Slazok/REPORTER, Pexels

Do makabrycznego odkrycia doszło w pobliżu ulicy Sadowej w Tczewie (woj. pomorskie). Na moście kolejowym nad Kanałem Młyńskim znaleziono powieszoną sarnę. Sprawcy bestialskiego czynu grozi 5 lat więzienia.

REKLAMA

Dziennikarze lokalnego portalu tcz.pl otrzymali od jednego z czytelników informację o powieszonym za szyję zwierzęciu. W towarzystwie Straży Miejskiej udali się na miejsce zdarzenia. Kiedy znaleźli tam zwłoki sarny, wezwali policję.

"Zwierzę zostało powieszone na balustradzie mostu kolejowego nad Kanałem Młyńskim. Później albo ktoś je odciął, albo sznur - choć wyglądał na solidny - zerwał się i martwa sarna wpadła do Kanału" – czytamy na łamach portalu.

Na miejscu do dziennikarzy podszedł mężczyzna, który codziennie spaceruje w okolicach mostu. – Ten teren wieczorami opanowuje grupa podrostków, 16-17 lat, piją alkohol, zaczepiają przechodniów. Pozostawiają po sobie tabuny śmieci – powiedział w rozmowie z portalem.

– Sam wzywałem Straż Miejską. Na widok radiowozu uciekali na drugą stronę torowiska, nawet nie patrząc, czy jedzie pociąg. Zgłaszam ten temat też na krajową mapę zagrożeń. Myślę, że wieczorami policjanci mieliby co robić. Różne rzeczy tu widziałem, ale sarny to jeszcze nikt nie wieszał.

Zdarzenie wyjaśnia policja. Kontaktowaliśmy się w tej sprawie z Oficer Prasową Komendanta Powiatowego Policji w Tczewie st. post. Katarzyną Ożóg, ale ponieważ była ona na szkoleniu, nie mogła z nami rozmawiać.

– W tej sprawie toczy się postępowanie. Na ten moment nie mogę udzielać żadnych informacji – powiedziała w rozmowie z naTemat.

Pytanie dotyczące dochodzenia w sprawie powieszonej sarny wysłaliśmy też do sekretariatu miejscowej policji. Gdy tylko otrzymamy odpowiedź, zaktualizujemy tekst.

Sądy zbyt łagodne. Zwyrodnialec uniknie kary?

Przypomnijmy, że za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara pozbawienia wolności do lat 3, a w przypadku znęcania ze szczególnym okrucieństwem od 3 miesięcy do 5 lat. Takie wyroki zapadają jednak rzadko. Zazwyczaj kończy się na grzywnie lub karze w zawieszeniu.

O wyższe wyroki dla zwyrodnialców znęcających się nad zwierzętami od lat walczy adwokat Katarzyna Topczewska, która w rozmowie z naTemat zauważa, że sądy mogą wymierzać surowsze wyroki, ale nie chcą.

– Ludzie domagają się zaostrzenia kar za znęcanie się nad zwierzętami, podczas gdy podstawowy problem tkwi w stosowaniu tych przepisów, które już są – mówi.

I dodaje: – Na tle innych państw europejskich nie mamy wcale najniższego zagrożenia sankcją karną. Ale sędziowie nie korzystają z tych możliwości, które mają, orzekają za niskie kary i za niskie nawiązki, nie orzekają długoterminowych zakazów posiadania zwierząt czy pracy ze zwierzętami.

– Ludzi oburzają niskie kary, przypadki brutalnego traktowania zwierząt, które są nagłaśniane, spotykają się ze społecznym oburzeniem i potępieniem, jak chociażby ostatnia sprawa kota wieszanego za nogi na kablu w Gdyni, czy sprawa skatowanej widłami przez nastolatków suczki w Szczuczynie. Czas, by polskie sądy zaczęły zwracać na to uwagę – stwierdza Topczewska.