Masturbacja jest powszechna u szympansów
Masturbacja jest powszechna u szympansów fot. 123rf.com

Orangutany robią dilda z gałęzi, szympansy "sztuczne pochwy" z owoców, delfiny ciskają penisem w piasek. Na całym świecie masturbują się setki, jeśli nie tysiące gatunków zwierząt. Większości z nich wcale nie chodzi o rozkosz.

REKLAMA

Badanie przeprowadzone przez Matildę Brindle, antropolog z University College London, sugerują, że początki masturbacji wśród zwierząt sięgają co najmniej 40 milionów lat wstecz, do przodka wszystkich małp i człekokształtnych.

Masturbacja, choć występuje u wielu zwierząt, od koni po delfiny i wiewiórki, jest szczególnie powszechna wśród naczelnych, a zwłaszcza wśród naczelnych trzymanych w niewoli.

Dawniej sądzono, że wywołują ją stres lub wysokie libido. Ta teoria upadła, gdy na masturbacji przyłapano zwierzęta żyjące na wolności, również wtedy, gdy w pobliżu byli ich chętni partnerzy.

Przez wieki uważano, że masturbacja stoi w sprzeczności z przekazywaniem genów – w końcu wymaga dużych nakładów energetycznych, które można wykorzystać na coś innego, np. faktyczne krycie, czy poszukiwanie jedzenia.

Okazało się jednak, że istnieją ważne powody, dla których zwierzęta to robią.

Masturbacja sprzyja zapłodnieniu

Niedawne odkrycia, że masturbacja poprawia jakość ludzkiej spermy, potwierdzają pogląd, że masturbacja jest zachowaniem ewolucyjnym, a nie produktem ubocznym naszej fizjologii. Naukowcy uważają, że u zwierząt, jest tak samo.

"W świecie, w którym samica miała kilku partnerów, a plemniki kilku potencjalnych ojców konkurowały o zapłodnienie tej samej komórki jajowej, jakość męskiej spermy decydowała o tym, kto przekaże geny dzieciom. Masturbacja miała pomóc samcom w usunięciu plemników niskiej jakości, starych" – czytamy w opisie badań.

Ta teoria nie wyjaśnia jednak, dlaczego masturbują się zwierzęta, które autoerotyzmu nie kończą wytryskiem (np. konie), ani dlaczego masturbują się samice.

Tajemnica masturbacji samic

Pierwsze prace dotyczące masturbacji samic zaczęły pojawiać się dopiero pod koniec XIX wieku, kiedy seksuolodzy tacy jak Havelock Ellis zaczęli zbierać dowody autoerotycznych zachowań wśród słoni, wielbłądów, psów, owiec, fretek, niedźwiedzi i innych zwierząt.

Jednak dla nich zjawisko to było interesujące nie ze względu na zwierzęta, a na to, co mówiło o ludziach – i o wielkim "grzechu masturbacji", o którym zaczęto mówić mniej więcej 200 lat temu.

"Ponieważ masturbacja wydaje się być powszechna wśród naczelnych nie mamy prawa uważać jej za grzech lub występek" – oceniał Ellis. Jednocześnie jego koledzy po fachu oraz biskupi obwiniali masturbację za liczne dolegliwości, w tym ślepotę, gruźlicę, "wariactwo".

Po latach okazało się jednak, że masturbacja czyni pochwę bardziej przyjazną dla plemników, zmieniając jej odczyn. Jednak bez większej ilości danych trudno stwierdzić, co jest siłą napędową masturbacji u samic – ewolucyjna korzyść czy wysokie libido.