
"Tak się zakończył dziś mój spacer z psem" – zaczęła swój post na Facebooku pani Anna. "Zaatakowały mnie wrony" – napisała mieszkanka Warszawy. Do posta załączyła zdjęcie zakrwawionej twarzy. Czy to możliwe, aby wrony mogły zrobić coś takiego?
Atak wron na warszawskiej Białołęce
Pani Anna jest mieszkanką warszawskiej Białołęki. Post opisujący jak zaatakowały ją wrony, zamieściła we wtorek rano na facebookowej grupie "Białołęka – Platforma Sąsiedzka". Jej historia wywołała tam ogromne poruszenie.
"Tak zakończył się dziś mój spacer z psem. Wracałam do domu ścieżką betonowa w stronę Strumykowej. W pobliżu górki zaatakowały mnie, chyba, dwie wrony, dwa dość duże ptaki. Atakowały mnie i średniej wielkości pieska" – zaczyna swój wpis pani Anna.
"Przyspieszyłam, a one za nami, my biegiem w stronę płotu oczyszczalni, a one za mną i atakowały mnie w głowę. Biegłam szybko, potknęłam się, przewróciłam. Odleciały. Masakra" – relacjonuje kobieta.
"Zakrwawiona wróciłam do domu. Wzięłam prysznic. Idę do lekarza. Głowa mi krwawi, ale niech obejrzy. Kolano zaczęło puchnąć. Taki początek dnia. Uważajcie na siebie" – przestrzega sąsiadów.
Poszkodowana, zgodnie z zapowiedzią, poszła do lekarza. "Jestem po szczepieniu przeciwko tężcowi. I jeszcze dwie dawki w odstępach miesięcznych" – napisała w komentarzu pod postem.
Szybko okazało się, że to niejedyna taka historia.
Pana Łukasza w zeszłym roku wrona podziobała w ucho i musiał jechać do szpitala. Na miejscu zrobiono mu zastrzyk przeciw tężcowi i zaopatrzono rany. 39-latek został zaatakowany, gdy wchodził w krzaki po piłkę.
Kiedy pani Małgorzata wychodziła z klatki schodowej, wrony zaatakowały ją tak, że przestraszyła się i spadła ze schodów. "Na szczęście skończyło się na kilku siniakach, ale przez chwilę czułam się jak w filmie Hitchcocka" – napisała.
Straż Miejska: Wrony mają teraz młode
"Ptaki" Hitchcocka to jeden z najlepszych thrillerów w historii. Opowiadają o agresywnych ptakach, które przejmują władzę nad miastem i przerażonych mieszkańcach. Zapytaliśmy Straż Miejską w Warszawie, czy na Mazowszu czeka nas podobny scenariusz.
– Od 1 stycznia 2019 roku wpłynęło 10 zgłoszeń dotyczących ataków wron na ludzi – informuje Referat Prasowy Straży Miejskiej m.st. Warszawy. Strażnicy zdradzają, że większość ataków miała miejsce wiosną.
– Niektóre dorosłe ptaki (wrony, gawrony czy sroki), kiedy widzą zagrożenie swoich piskląt, mogą zaatakować człowieka – wyjaśniają w rozmowie z naTemat.
Eksperci przypominają, że okres lęgowy u wron trwa od maja do lipca, a w maju i czerwcu wrony mogą być szczególnie niebezpieczne, ponieważ wtedy gniazda opuszczają ich młode, tzw. podloty – ptaki, które są za duże, by mieszkać w gnieździe, ale nie potrafią jeszcze latać.
Strażnicy zwracają uwagę, że ptaki, przepędzając człowieka, nie mają złych zamiarów. Zamiast tego działają pod wpływem instynktu, by chronić swoje dzieci. Zdaniem specjalistów musimy okazać im zrozumienie i na jakiś czas zmienić trasę spacerów.
