
Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Porto w Portugalii dowodzą, że trening psów oparty na metodach awersyjnych, takich jak krzyk i szarpanie, powoduje u czworonogów długotrwały stres i zmienia ich osobowość na bardziej pesymistyczną.
Wyniki badania przeprowadzonego przez naukowców z Uniwersytetu w Porto opublikowano w lutym 2022 roku na łamach portalu specjalistycznego Dog Time. Zespołowi badawczemu przewodziła dr Ana Caterina Vieira de Castro.
W badaniu mającym wykazać jak krzyczenie i szarpanie psów wpływa na ich psychikę, wzięły udział 92 czworonogi. 42 z nich szkolono metodą pozytywnego wzmocnienia, pozostałe 50 psów szkolono metodami awersyjnymi.
Metoda pozytywnego wzmocnienia polega na nagradzaniu psa za pożądane zachowanie. Nagrodą może być zabawa, pochwała lub przysmak. Metody awersyjne polegają na karceniu psa za nieprawidłowe zachowanie. Karą może być szarpanie lub krzyki.
Krzyczenie ma długotrwałe skutki
Psy szkolone za pomocą pochwał, widząc trenera, cieszyły się i merdały ogonem. Psy, które karcono, będąc w tej samej sytuacji, wykazywały oznaki stresu: oblizywały się, intensywnie dyszały, ziewały. Niektóre próbowały uciec.
Naukowcy postanowili sprawdzić, czy efekty te utrzymują się po szkoleniu i wywierają trwały wpływ na zachowanie czworonoga. W tym celu przeprowadzono kolejne badanie, w którym wzięło udział 79 z 92 badanych zwierząt.
Psy na krótki okres czas zamknięto w pokoju i nauczono je, że po jednej jego stronie znajduje się miska z kiełbasą, a po drugiej stronie miska jest pusta. Następnie przesunięto miski z obu grup bliżej środka pokoju i obserwowano, jak szybko podchodzą do nich psy.
Czworonogi szkolone poprzez pozytywne wzmocnienie poruszały się o wiele szybciej niż psy szkolone za pomocą metod awersyjnych. Im więcej kar w trakcie treningów doświadczył pies, tym wolniej podchodził do miski.
Jest to interesujące, ponieważ i psów występuje zależność między szybkością poruszania a optymistycznym lub pesymistycznym nastawieniem. Można to porównać do optymisty, który widzi szklankę do połowy pełną i do pesymisty, który widzi ją w połowie pustą.
Lepiej unikać metod awersyjnych
I chociaż wyniki badań nie miały określić, która metoda szkolenia psów jest lepsza, Marc Bekoff, biolog ewolucyjny z Uniwersytetu Colorado w Boulder, który prześledził badania, jest zdania, że lepiej nie szkolić psów metodami awersyjnymi.
Marc Bekoff
biolog ewolucyjny, Uniwersytet Kolorado w Boulder
- Tak trenowane psy żyją w ciągłym stresie – mówi naukowiec. Mężczyzna dodaje, że istnieje wiele innych badań, głównie dotyczących psów policyjnych, dowodzących, że opiekunowie zwierząt powinni unikać szkolenia opartego na dominacji i krzykach.
Są inne sposoby wychowania psa
To, że na psa lepiej nie krzyczeć i go nie szarpać wcale nie oznacza, że nie można wytyczać mu zasad. Reguły panujące w domu powinny być jasne, a pies powinien konsekwentnie ich przestrzegać.
"Skoro pies nie został nauczony, że na przykład zjadanie obiadu z talerza jest niedozwolone, to skąd niby ma to wiedzieć? Jego natura podpowiada, żeby korzystać z każdej nadarzającej się okazji na darmową michę” – tłumaczy na swoim blogu Piesologia Katarzyna Biskup, behawiorystka psów.
Katarzyna Biskup zwraca uwagę, że to my zaprosiliśmy psa do naszego domu i to my musimy nauczyć go panujących w nim zasad. Pomóc w tym może trening posłuszeństwa, czyli nauczenie psa podstawowych komend: "do mnie”, "zostań”, "zostaw”, "nie wolno”, "siad”.
Czworonogi, które znają te komendy, są mniej narażone na zaginięcie, zatrucie, a przede wszystkim na nieporozumienia i frustrację właściciela. Z drugiej strony opiekunowi psa też jest łatwiej, bo ma stuprocentową pewność, że pies go rozumie.
Psia behawiorystka przypomina o jeszcze jednej ważnej rzeczy. "Tylko od nas zależy, czy będziemy dla psa brutalnymi tyranami, konsekwentnymi przewodnikami, czy niepewnymi siebie opiekunami”. I lepiej byśmy nie byli tym pierwszym.
