https://www.facebook.com/Politycy.przeciwko.zwierzetom

Kilka tysięcy osób zadeklarowało na Facebooku, że nie zagłosuje na posłów, którzy podpiszą się pod projektem legalizującym ubój rytualny w Polsce. – Posłowie PSL, którzy mają interes majątkowy w przyjęciu takiej ustawy, powinni zostać zdyskwalifikowani – mówi w rozmowie z naTemat jeden ze współtwórców akcji "Posłowie przeciwko zwierzętom - nie będę na nich głosować".

REKLAMA
Skąd pomysł na stworzenie "czarnej listy" posłów, którzy są "przeciwko zwierzętom"?
Arkadiusz (nazwisko do wiadomości redakcji): Nasz profil powstał w ubiegłym roku, podczas nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Nowelizacja miała zapewnić większą ochronę praw zwierząt, ale wydawało się, że nie uzyska większości. W pewnym momencie powstało kilka ruchów, w tym także nasz, które naciskały na posłów, by te głosowania przebiegły w sposób pomyślny.
Teraz zajmujecie się ubojem rytualnym. Posłowie PSL zbierają podpisy pod pilnym projektem zalegalizowania takiego uboju…
No właśnie. A mój osobisty pogląd jest w tej sprawie taki jak w przypadku zwierząt futerkowych. W paru krajach zabroniono, a w Polsce nadal hodowle są legalne, bo działa bardzo wąska grupa interesów, bardzo wąskie lobby, które prowadzi wysokodochodowe hodowlane przedsiębiorstwa. Cierpią na tym zwierzęta, cierpi na tym też przyroda. Z ubojem rytualnym jest podobnie. Jest około 20 dużych firm, które eksportują takie mięso i one mają bardzo duże wpływy. Dlatego niestety w Polsce wciąż pojawia się problem zabijania zwierząt w sposób barbarzyński.

W mediach padają przykłady polityków PSL, którzy sami mają rzeźnie. Czy to ich dyskwalifikuje w pracach nad legalizację uboju rytualnego?
Na pewno powinno dyskwalifikować w pracach komisji albo podkomisji. To jest sprawa standardów demokracji, bo jeśli ktoś ma w takiej ustawie interes majątkowy, to oczywiście nie może jej tworzyć. Nie można mu tylko zabronić głosowania.
Pana zdaniem posłowie PSL chcą tej ustawy dla własnych korzyści?
Na pewno ich argumentacja nie jest przekonywująca. W znakomity sposób wytłumaczyła to w jednym z wywiadów prof. Ewa Łętowska [sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku - red.]. Powiedziała, że powoływanie się przez PSL i rzeźników na dyrektywę Rady Europy, która zezwala na ubój rytualny z powodów religijnych, jest tak naprawdę bałamuctwem. Przepisy Unii Europejskiej mówią przecież, że jeśli państwo chce przepisy dotyczący uboju w sposób bardziej restrykcyjny, może to zrobić.

Facebookowy profil może być w ogóle skuteczny w walce z ubojem rytualnym?
O skuteczności niech świadczy choćby fakt, że w szczycie naszej kampanii na Facebooku odbieraliśmy wiadomości z biur poselskich, dzwonili do nas poselscy asystenci, by zadeklarować, że poseł ma zamiar głosować za ochroną praw zwierząt. Ten ruch od roku czy dwóch jest coraz większą siłą. Dlatego uważam, że wiele osób przy wyborczej urnie zwróci uwagę, czy dany poseł był za czy przeciwko ubojowi rytualnemu. Za wskazówkę mogą mu służyć "biała" i "czarna" lista posłów na naszym profilu.