
Trzy krowy z zarażonego wąglikiem stada trafiły do Polski. Zdaniem Głównego Lekarza Weterynarii Janusza Związka może być ich jednak więcej.
REKLAMA
Słowackie media wczoraj donosiły o tym, że w Staszkovcach, tuż przy polskiej granicy, wykryto wąglika w dwóch stadach krów, liczących 120 i 150 sztuk.
Słowackie państwowe radio informowało też, że kilka zwierząt z tego stada mogło trafić do Polski. Dzisiaj tamtejsze służby weterynaryjne potwierdziły tę wersję. Jak się okazuje, w Polsce z zarażonego stada znajduje się aż 36 krów. Trafiły do rzeźni w Małopolsce, a 27 września, czyli na miesiąc przed wykryciem wąglika. Ponieważ w przypadku tej choroby istnieje 30-dniowy okres kwarantanny, jest mało prawdopodobne, by krowy przywiozły do nas wąglika, zostanie to jednak dokładnie sprawdzone. Jak zapewnił w TVN24 Janusz Związek, wszystkie zostały odizolowane w ubojni w okolicach Starego Sącza.
Zobacz też: Wąż wśród arbuzów, lis w klasie, legwan na chodniku. Zobacz, z czym mierzy się eko patrol
Jak mówił Janusz Związek w TVN24, krów z zarażonego stada w Polsce może być jednak więcej i polskie służby weterynaryjne właśnie dokładnie sprawdzają, czy na pewno tylko trzy sztuki trafiły do naszego kraju.
W związku z wykryciem wąglika słowackie władze w regionie Staszkovic wprowadziły zakaz sprzedaży mięsa i mleka, a chore zwierzęta objęła 30-dniową kwarantanną. Tamtejsze Ministerstwo Gospodarki zapewnia, że mięso nie trafiło do sprzedaży.
Zjedzenie skażonego mięsa grozi nawet śmiercią.
