
"Nie ma tygodnia, żeby nie trafił do mnie pies napasiony ludzkimi psychotropami" – mówi naTemat behawiorystka Aneta Awtoniuk, która ostrzega przed patologicznym zjawiskiem, przybierającym na sile z dnia na dzień. Doświadczona behawiorystka opowiada o tym, co dzieje się za drzwiami jej gabinetu, gdy trafiają do niej psy i koty, które są faszerowane lekami dla ludzi. Tak - to dzieje się naprawdę!
Naćpany pies? W Polsce to już standard
Niektóre pomysły wydają się nam tak absurdalne, że aż niemożliwe. Przynajmniej dla zdrowo myślących ludzi. Wyobrażasz sobie, żeby podać swojemu pupilowi antydepresanty lub leki uspokajające, które są przeznaczone dla ludzi? Okazuje się, że właścicieli czworonogów, którzy wpadli na taki "złoty pomysł", jest całkiem sporo.Myślę, że opiekunowie kotów są bardziej ostrożni. Wynika to chyba z błędnego przekonania, z którym niestety spotykam się w swojej pracy od lat, że "koty są, jakie są", i że rzekomo nie da się z nimi behawioralnie wypracować zbyt wiele. Z moich spostrzeżeń wynika, że opiekunowie kotów poddają się częściej niż opiekunowie psów - akceptują problem i decydują się na życie z nim. Możliwe też, że niewielu kociarzy ma świadomość, że mogą udać się ze swoim problemowym zwierzakiem na terapię behawioralną.
