
Reklama.
Pracownicy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami są przyzwyczajeni do nietypowych zgłoszeń. Zbyt często zdarzało się, że odławiali egzotyczne zwierzęta, których posiadanie przez osoby prywatne jest w Polsce nielegalne. Legwan wypoczywający na drzewie bzu między blokami? Dziwne, ale nie niemożliwe. Inspektorzy następująco relacjonują zgłoszenie na swoim profilu na Facebooku.
- Przyjedźcie i go zabierzcie! – w głosie dzwoniącej kobiety brzmi desperacja.
- Ale kogo, proszę pani? – pyta inspektor Adam.
- Tego stwora! Od dwóch dni siedzi na drzewie naprzeciwko bloku! Ludzie okien nie otwierają, bo się boją, że im to do domu wejdzie!
- Ale co to jest, proszę pani? Może jakiś chory drapieżny ptak?
- Nie! To nie jest ptak!
- A jak to coś wygląda?
- Jest brązowe, siedzi na drzewie i to jest ten.. lagun!
Okazało się, że kobiecie chodziło o legwana. Po dotarciu na miejsce z odpowiednim sprzętem, pracownicy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami mocno się zdziwili.
"Jego brązowa skóra pobłyskuje w słońcu, choć gdzieniegdzie widać jakieś zmatowienia. Przyglądamy się dokładniej – biedak nie ma nóg ani głowy. Owym tajemniczym lagunem - legwanem okazał się bowiem… croissant, rogalik z ciasta francuskiego" - relacjonowali na Facebooku.
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami podkreśla jednak, że zawsze należy zgłaszać niepokojąca nas przypadki, nawet gdyby finalnie "dzikie zwierzę" miało okazać się finalnie... croissantem.