
W ostatnich dniach przypadki wirusa ptasiej grypy potwierdzono chociażby w Sopocie, Gdyni i Warszawie. Coraz więcej przypadków pojawia się także na terenie Wielkopolski. Źródłem zakażenia może być drób hodowlany, ale przede wszystkim dzikie zwierzęta jak kaczki, łabędzie czy gołębie.
REKLAMA
Ptasia grypa to choroba zakaźna, stwarzająca zagrożenie przede wszystkim dla ptaków – zarówno dzikich, wolno żyjących, jak i dla drobiu hodowanego. Główną drogą zakażenia się wirusem ptasiej grypy H5N1 przez ludzi jest transmisja wirusa podczas bliskiego i bezpośredniego kontaktu z zakażonymi zwierzętami.
Ryzyko zakażenia niesie także kontakt z odchodami i wydzielinami ptactwa oraz powierzchniami nimi zanieczyszczonymi. Zakazić się można również podczas kontaktu z surowym mięsem, pozyskanym poza nadzorem weterynaryjnym (ubój, patroszenie i porcjowanie mięsa, zwłaszcza w domowych warunkach). Podkreślmy, że dotychczas nie odnotowano zakażenia ludzi wirusem grypy ptaków drogą pokarmową.
Jeszcze w lutym o dużej liczbie martwych ptaków na Zatoce Puckiej informowała w mediach społecznościowych Straż Miejska we Władysławowie. Jak przekazała, problem dotyczy całego powiatu puckiego (Pomorskie).
"Apelujemy do wszystkich mieszkańców Gminy Władysławowo o niezbliżanie się do łabędzi na Zatoce Puckiej oraz do innych ptaków przebywających w naszej gminie. Istnieje wysokie ryzyko wystąpienia ptasiej grypy w związku ze stwierdzeniem w przeciągu ostatnich dni dużej ilości martwych zwierząt w Powiecie Puckim. Do momentu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji prosimy o rozwagę i zastosowanie się do naszego apelu" – napisano w opublikowanym poście.
Podobne rozporządzenie wydał także Powiatowy Lekarz Weterynarii w Gdyni. W ostatnich dniach przypadki wirusa ptasiej odkryto również m.in. w Sopocie i Warszawie. Pracownicy Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w stolicy musieli schować przed zwiedzającymi m.in. flamingi, bociany, pingwiny i ptaki ze stawów.
Jak informuje poznańska "Gazeta Wyborcza" coraz więcej przypadków zachorowań wśród zwierząt pojawia się także w Wielkopolsce. Wirusa stwierdzono m.in. w gospodarstwie w Kiełpinach hodującym blisko 7,5 tys. kur niosek, a wcześniej w hodowli kaczek i kurcząt brojlerów w Mielnie. Łącznie utylizacji poddano ponad 400 tys. ptaków.
Warto dodać, że wirus jest wrażliwy na temperaturę i przy 70 stopniach Celsjusza ginie kompletnie. Każda obróbka termiczna mięsa zapewnia bezpieczeństwo. Jeżeli ktoś jednak chce być absolutnie pewny, powinien unikać jedzenia surowych jaj. Mięso w potrawach warto odrobinę mocniej podsmażyć.
Na stronie GIS czytamy, że na podstawie zdolności do wywołania choroby wirusy ptasiej grypy dzieli się zasadniczo na 2 grupy. Wirus A(H7N9) przenoszony jest sporadycznie na ludzi poprzez bliski kontakt z ptakami, w tym drobiem. Większość przypadków u ludzi notowano do tej pory na terenach wiejskich.
Odnotowywane są też sporadyczne przypadki zachorowań u ludzi z powodu zakażenia grypy ptaków A(H5N1), do których dochodzi najczęściej w wyniku bliskiego kontaktu ludzi z chorym i martwym drobiem
źródło: "Gazeta Wyborcza"
