
Już raz Zjednoczona Prawica przechodziła trzęsienie ziemi przy głosowaniu nad "Piątką dla zwierząt" ze względu na bunt części posłów PiS i koalicjantów partii Jarosława Kaczyńskiego. Teraz zapowiada się podobny scenariusz w Senacie. Część senatorów PiS nie jest skłonna poprzeć tę ustawę i coraz głośniej o tym mówi.
REKLAMA
Rozłamowcy wychodzą z ukrycia – pisze portal Onet.pl. Chodzi o senatorów Prawa i Sprawiedliwości, którzy coraz głośniej mówią o tym, że nie poprą ustawy o ochronie zwierząt, która została przeforsowana w Sejmie głosami posłów ich partii. Jednym z tych "rozłamowców" jest senator Marek Martynowski, szef senackiego klubu PiS.
Jeszcze parę tygodni wstecz był żarliwym obrońcą "Piątki dla zwierząt" i dyscypliny partyjnej. Teraz twierdzi, że ustawa ta nie nadaje się nawet do poprawki i musi być odrzucona. Zauważa, że są ważniejsze wydatki niż odszkodowania dla hodowców zwierząt na futra za likwidowanie ich branży w kraju.
Tak samo przeciwny ustawie jest senator Jan Maria Jackowski, i podobno także senator Józef Łyczak. PiS, żeby przeciwdziałać tej "rebelii" wysyła do Senatu swoich posłów, którzy popierają ustawę. Według Onetu mają oni prowadzić kuluarowe rozmowy z kolegami z wyższej izby parlamentu i przekonywać ich do zagłosowania za przyjęciem ustawy.
Ultimatum dla senatorów
Ale w Sejmie też nie obyło się to bez buntu. Przypomnijmy, że aż 15 posłów PiS, w tym ówczesny minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, zagłosowało wtedy przeciwko przyjęciu projektu ustawy. Za karę ich członkostwo w partii zostało zawieszone. Większe zamieszanie wywołali jednak posłowie koalicjantów PiS – Solidarnej Polski i Porozumienia.Politycy wstrzymali się do głosu co wywołało ponad tygodniowy konflikt w Zjednoczonej Prawicy. Najpoważniejszy spór toczony był na linii PiS - Solidanra Polska. Ale Jarosław Kaczyński szybko temu zaradził stawiając Zbigniewowi Ziobro ultimatum, które błyskawicznie podziałało.
Kilka dni temu na łamach naTemat.pl informowaliśmy, że prezes PiS wysłał do każdego z senatorów swojej partii list w podobnym charakterze. Postawił im podobno ultimatum: albo zagłosują za ustawą, albo znikają z szeregów partii. Jak widać w przypadku niektórych senatorów, groźby Kaczyńskiego na nich nie działają.
źródło: Onet.pl
