Dwa rasy amerykański pitbulterier śmiertelnie pogryzły chłopca
Dwa rasy amerykański pitbulterier śmiertelnie pogryzły chłopca Fot. Unsplash

Prokuratura Rejonowa w Przemyślu we wtorek postawiła zarzuty Mariuszowi S., właścicielowi dwóch psów rasy amerykański pitbulterier (początkowo podejrzewano, że to amstaffy), które zagryzły 12-latka. Zwierzęta obejrzała już behawiorystka. Okazuje się, że psy "stwarzały śmiertelne zagrożenie dla otoczenia".

REKLAMA
Mariusz S., właściciel dwóch amerykańskich pitbulterierów, które zagryzły chłopca, we wtorek usłyszał od Prokuratury Rejonowej w Przemyślu zarzuty narażenia chłopców na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci 12-letniego Kamila.
– 50-latek, utrzymując dwa psy rasy amerykański pitbulterier, nie zapewnił im bezpiecznych warunków bytowania, a w szczególności nie zabezpieczył ich przed dostępem do dzieci i osób postronnych i doprowadził do sytuacji, w której psy znajdowały się w mieszkaniu z dziećmi pod nieobecność dorosłych – powiedziała, cytowana przez wyborcza.pl, prokurator Marta Pętkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
– Ze zweryfikowanych w trakcie śledztwa ustaleń wynika, że dzieci zostały zaatakowane przez dwa psy tuż po wejściu do mieszkania i że w mieszkaniu nie było innych osób – dodała.
Okazuje się również, że mężczyzna nie miał pozwolenia na posiadanie dwóch amerykańskich pitbulterierów (wcześniej podawano, że to amstaffy), które są uznawane za bardzo agresywną i niebezpieczną. – Psy były pod obserwacją, a prokurator ma już opinię behawiorystki. Po analizie zdarzeń i obserwacji zwierząt uznała ona, że psy stwarzały śmiertelne zagrożenie dla otoczenia – powiedziała prokurator Marta Pętkowska.
Mężczyzna nie bierze jednak odpowiedzialności za zdarzenie. We wtorek prokuratura złożyła do sądu wniosek o 3-miesięczny areszt dla mężczyzny. Psy trafiły do schroniska w Orzechowcach.

Psy śmiertelnie pogryzły 12-latka

28 września 12-letni Kamil odwiedził swojego kolegę Szymona, który mieszkał wraz z rodziną i dwoma psami w bloku przy ulicy Lelewela w Przemyślu. Po wejściu chłopców do mieszkania – w którym nie było osoby dorosłej – psy zaatakowały 12-latka. Rzuciły się także Szymona, gdy ten próbował odciągnąć je od kolegi.
– W momencie przybycia karetki, pies był już odciągnięty od chłopca przez właściciela zwierzęcia. Ratownicy nie mieli kontaktu z psem, ale chłopiec odniósł rozległe obrażenia – powiedział Polsat News rzecznik przemyskiego pogotowia, Marek Janowski. Kamil był w stanie krytycznym, w karetce doszło do zatrzymania akcji serca. Chłopiec zmarł kilka dni później w szpitalu.
źródło: wyborcza.pl