Jarosław Kaczyński miał postraszyć swoich senatorów.
Jarosław Kaczyński miał postraszyć swoich senatorów. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jarosławowi Kaczyńskiemu – dzięki głosom opozycji – udało się przepchnąć przez Sejm projekt ustawy chroniącej zwierzęta. Teraz muszą go zatwierdzić senatorowie. Sęk w tym, że nawet ci z PiS nie są zainteresowani zwadą z rolnikami i chcą zagłosować przeciwko ustawie. Dlatego, jak podaje Gazeta.pl, Kaczyński wysłał do wszystkich list, w którym miał postawić senatorom ultimatum: albo zagłosują za, albo wylatują z partii.

REKLAMA
Po ostrej batalii, zwłaszcza w szeregach Zjednoczonej Prawicy, Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się przepchnąć przez Sejm ustawę o ochronie zwierząt. Nie obyło się jednak bez "ofiar". W prawach członków partii zostało zawieszonych 15 posłów Prawa i Sprawiedliwości.
To nie wszystko, bo mówiło się, że przez krytykę ustawy stanowisko po rekonstrukcji rządu może stracić minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Środowa konferencja Mateusza Morawieckiego to potwierdziła. Ardanowski pożegna się ze stołkiem, a na jego miejsce przyjdzie Grzegorz Puda.

Ultimatum dla senatorów

Teraz ustawa będzie musiała przejść przez Senat. I tu zaczynają się schody, bo zarówno wśród opozycji jak i w szeregach partii rządzącej nie brakuje senatorów, którzy są przeciwni ustawie w takim kształcie. Dlatego, jak podaje Gazeta.pl, Jarosław Kaczyński miał wysłać do każdego z senatorów PiS list, w którym jasno określił swoje oczekiwania.
Postawić im miał ultimatum: albo zagłosują za ustawą w takim kształcie, jaka dotarła do nich z Sejmu, albo pożegnają się z partią. Kaczyńskiemu zależy, by ustawa wyszła z Senatu bez poprawek. Jeśli prezesowi PiS uda się na nich wpłynąć, to pozostanie mu "walka" z Andrzejem Dudą, który także ma obiekcje co do obecnego kształtu dokumentu. Podobno Kaczyński to też przewidział i wie, że razem z opozycją powinien uzbierać 3/5 głosów, które pozwolą odrzucić mu prezydenckie weto.
źródło: Gazeta.pl