
Minister rolnictwa Krzysztof Ardanowski jeszcze w środę uspokajał, że przypadki przerabiania chorych krów na mięso są "incydentalne". Tymczasem Słowackie media donoszą, że co najmniej 300 kg wołowiny z polskich "leżaków" wyeksportowano do ich kraju. Trefne mięso trafiło do słowackich szkół i restauracji.
REKLAMA
Gdy tylko pojawił się materiał "Superwizjera" o "leżakach", czyli chorych krowach, które nielegalnie trafiały do rzeźni, słowackie organy weterynaryjne rozpoczęły kontrole mięsa z Polski. Teraz okazało się, że wynik tych badań są wręcz przerażające.
Jak poinformował szef słowackiej służby weterynaryjnej Jozef Biresz, skala problemu z mięsem z "leżaków" jest daleka od tego, co jeszcze w środę próbował sugerować polski minister rolnictwa. Krzysztof Ardanowski stwierdził, że chodzi o incydentalne przypadki. Tymczasem wiadomo już, że na Słowację sprowadzono co najmniej 300 kg mięsa z chorych zwierząt.
Co ciekawe, wcześniej polskie władze przekonywały, że mięso z chorego bydła nie trafiało na export. Słowackie Ministerstwo Rolnictwa jednak twierdzi co innego. Władze w Bratysławie ustaliły, że mięso z polskich "leżaków" trafiło także do Estonii, Finlandii, Francji, Węgier, Litwy, Portugalii, Rumunii, Hiszpanii i Szwecji.
źródło: dennikn.sk
