
Żubr, który przemierzał województwo lubuskie stracił życie, gdy tylko przekroczył Odrę – takie nagłówki w prawicowych mediach ukazały się, gdy jeden z polskich żubrów został zastrzelony przez niemieckich myśliwych. Tymczasem ministerstwo przygotowuje się do odstrzału dziesiątek zwierząt i nikt nad nimi łez nie wylewa.
REKLAMA
Polski żubr został odstrzelony z pogwałcenie przepisów. nie zachowywał się agresywnie, nie bał się ludzi. Wędrował po Polsce, po czym prawdopodobnie przepłynął Odrę i w okolicach miejscowości Lebus został zastrzelony przez myśliwych. Historia przez kilka dni rozpalała emocje, także w prawicowych mediach, gdzie dość ochoczo pisano o śmierci polskiego żubra od niemieckiej kuli. Śmierć zwierzęcia komentowali także politycy związani z partią rządzącą.
Tymczasem w Polsce planowany jest przez ministra Jana Szyszkę odstrzał 40 żubrów. Jak donosi portal oko.press, polscy myśliwi są już między sobą umówieni, komu przypadnie "zaszczyt" odstrzelenia zwierzęcia. Naukowcy i działacze z Greenpeace protestują. Argumentują, że żubr jest w Polsce objęty ścisłą ochroną gatunkową i odstrzał jest pogwałceniem prawa.
Tymczasem internauci kpią sobie z ministra, myśliwych i prawicowych mediów w żywe oczy. AndrzejRysuje pyta się, gdzie są prawicowi ekolodzy, którzy tak protestowali gdy niemieccy myśliwi strzelali do polskiego króla puszczy. W odpowiedzi dostał kilka ciekawych informacji. Jedni twierdzą, że wspomniani prawicowi ekolodzy stoją w kolejce po broń, inni zauważają, że Niemcy zastrzelili prawego żubra, a Szyszko do odstrzału przeznacza wyłącznie lewackie.
