Wyniki aukcji w Janowie Podlaskim dobitnie świadczą o tym, jak straciła ona na prestiżu.
Wyniki aukcji w Janowie Podlaskim dobitnie świadczą o tym, jak straciła ona na prestiżu. Fot. Kamila Pitucha / Agencja Gazeta

Pamiętacie, jak "dobra zmiana" z hukiem przejmowała państwowe stadniny? Teraz obserwujemy tego namacalne efekty. Tegoroczna aukcja "Pride of Poland" zakończyła się całkowitym blamażem. Sprzedano zaledwie sześć z dwudziestu pięciu wystawionych koni za 410 tys. euro.

REKLAMA
Żeby zrozumieć, jak fatalny to wynik, najlepiej porównać go z tym sprzed dwóch lat, przed "dobrą zmianą", kiedy stadniną w Janowie Podlaskim rządził jeszcze Marek Trela. Wtedy zlicytowano konie za prawie 4 mln euro. Nawet rok temu, jeszcze "siłą rozpędu" wystawiono 16 z 31 koni za niemal 1,3 mln euro. Dodajmy, że w 2015 roku padł rekord. Udało się sprzedać klacz Pepitę za 1,4 mln euro. Czyli za jednego konia uzyskano ponad trzy razy więcej, niż w sumie w tym roku.
Jak zauważył na Twitterze dziennikarz Radia Zet Daniel Wrzos, wynik aukcji bezpośrednio obciąża władze stadniny. "Dyrektor stadniny w Janowie ma problem… za zamkniętymi drzwiami pilnowanymi przez ochronę trwa ustalanie stanowiska po fatalnym wyniku aukcji".
Przypomnijmy, że w lutym 2016 roku Agencja Nieruchomości Rolnych odwołała w cieniu skandalu wieloletniego prezesa stadniny w Janowie Podlaskim Marka Trelę. Agencja przekonywała, że w stadninie łamane są przepisy. Koniec końców kilka dni temu śledztwo dotyczące nieprawidłowości umorzono, a prestiż polskich koni arabskich znacznie ucierpiał. Sam Trela, jako niekwestionowany specjalista w dziedzinie, szybko znalazł pracę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Źródło: swiatkoni.pl