
Na jednym ze szlaków w Puszczy Białowieskiej stoi znany polski dziennikarz, Adam Wajrak. Jest szary, grudniowy dzień. Mężczyzna ubrany jest w anorak w nieokreślonym kolorze, na nogach ma narty. Stoi i rozmawia przez telefon. W pewnej chwili w znacznej odległości od siebie dostrzega stado dzików, które kręcą się po drodze. "Co chwila zerkałem na dziki, gadałem z Andrzejem i znów zerkałem na dziki, które wyszły na drogę i powoli się oddalały. I tak im bardziej zerkałem, tym bardziej coś mi w tych dzikach nie pasowało" – wspomina w swej książce pt. "Wilki". Zwierzaki były podejrzanie zwinne, poruszały się zbyt lekko i, o dziwo, nie ryły. "Jakie zwierzęta średniej wielkości mogą sobie biegać po drodze? (...) - Wiesz, muszę kończyć – rzuciłem Andrzejowi (...)". Adam w kilka sekund ustawił aparat na statywie, za którym się schował i widząc, że zwierzęta idą w przeciwnym kierunku przyłożył złożone ręce do ust i zawył. Jak na komendę odwróciły się i całą watahą ruszyły w kierunku dziennikarza... Sześć pięknych dzikich wilków.
Na pierwszej pożółkłej stronie jest rysunek trzech wyjących wilków i tytuł "Wabienie wilków". W środku przepisane na maszynie artykuły instruujące, jak to robić, niektóre jeszcze przedwojenne (...) jest tu też coś specjalnego. To sygnowane przez "naczelnego komisarza do spraw tępienia wilków" instrukcje mówiące o tym, jak sprawnie zabijać wilki. Nie jest to typowa literatura myśliwska, w której wilkom dorabia się gębę "rabusia" i "krwiożerczego bandyty", żeby uspokoić sumienie łowców. To suchy, pozbawiony emocji, ale też niezwykle szczegółowy poradnik dotyczący tropienia, lokalizowania i wreszcie zabijania tych zwierząt (...) Komisarz zapewnia podległe mu służby, że wilków nie ma się co obawiać i że nie zaatakują człowieka nawet w obronie szczeniąt.
Wilcza "gęba"
Każdy z nas, łącznie ze mną, jest tak naładowany negatywnym przekazem na temat wilków, że nie ma szans byśmy nie czuli w obecności wilka strachu. Myślimy racjonalnie i wiemy, że nie ma się czego bać, że wilk to zwierzę jak każde inne. Natomiast gdy tylko staniemy oko w oko z wilkiem jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odżyją i sparaliżują nas wszystkie historie o wilkołakach, które kiedykolwiek słyszeliśmy. Ten strach nigdy nie będzie tak silny gdy spotkamy w lesie np. niedźwiedzia, który mógłby zabić nas jednym machnięciem łapy. Żadne zwierzę nie miało dotąd tak czarnego PR-u, jak mają wilki. Nie istnieją niedźwiedziołaki, są pluszowe misie... Wilk ma wciąż wizerunek bestii, który był nam ludziom potrzebny, by go wykończyć. Ponieważ nie da się strzelać i traktować jak wroga ludzkości, czegoś co jest miłe i przyjaźnie wygląda, dorobiliśmy wilkom gębę, dokładnie tak samo jak Niemcy w latach 30. przez lata nagonki na Żydów wypracowali w wielu rodakach przekonanie, że Żyd to zło i można, a nawet należy go wytępić. To dokładnie ten sam mechanizm. Urządziliśmy wilkom regularny holokaust – nie boję się użyć tego słowa.
Wilcza natura
Nie lubię wartościowania w świecie zwierząt. Porównywanie zachowań gatunkowych między sobą, które prowadzą do wniosków, że jedne są lepsze, a drugie gorsze uważam za pozbawione logiki i niesprawiedliwe. Za niesłuszne uważam też przykładanie do zachowań zwierząt jednej sztancy. Coraz częściej przekonuję się, że każde zwierzę ma niepowtarzalną osobowość, zupełnie jak ludzie. Niestety nie miałem okazji obserwować tego u wilków, ponieważ spotykam je dwa, trzy razy w roku, ale dostrzegłem to np. u żubrów. Jeden może być ciapowaty, inny zadziorny i naprawdę od ich charakteru zależy w ich życiu bardzo wiele.
