
Przyjaciółce (prosi o anonimowość) przyszło odwiedzić słynną "stodołę" ministra Szyszko. Abstrahując od kwestii majątkowych i estetycznych - czy to nie są gatunki chronione?! – napisał na Facebooku Andrzej Golimont, długoletni radny Warszawy z SLD, publikując zdjęcia przedstawiające rzekomo słynną stodołę ministra Szyszki.
REKLAMA
Martwe zwierzęta na podłodze, ścianach i pod sufitem - taki obraz wyłania się ze zdjęć, które mają przedstawiać wnętrze nieruchomości należącej do ministra środowiska rządu PiS. Według Andrzeja Golimonta, który opublikował fotografie w serwisie społecznościowym, minister Jan Szyszko sam zaprosił autorkę do środka i zachęcił ją do robienia zdjęć swojej kolekcji wypchanych zwierząt i skór.
Adam Wajrak, dziennikarz przyrodniczy, oznaczony w poście polityka, potwierdził, że część gatunków widocznych na zdjęciach jest chroniona, ale wyraził przypuszczenie, że minister środowiska pewnie ma papiery, które poświadczają legalne zdobycie spreparowanych martwych zwierząt.
Pod koniec marca naTemat pisał, że kariera polityczna ministra Sławomira Nowaka (PO) została złamana po tym, jak nie wpisał do zeznania podatkowego zegarka, którego wartość przekraczała 10 tysięcy złotych. Tymczasem minister Szyszko zaniżył wartość swojej posiadłości o setki tysięcy złotych i... nic. Prokuratura, podlegająca prokuratorowi generalnemu i jednocześnie ministrowi sprawiedliwości, Zbigniewowi Ziobro, nie widzi podstaw do wszczęcia śledztwa.
Ostatnio minister Szyszko zasłynął zabijaniem bażantów - mierzył do wypuszczonych z klatki ptaków ze strzelby. Z bliskiej odległości łatwo jest trafić do uciekających ptaków.
