
W Krakowie na ulicy Straszewskiego leżał koń. Zasłabł podczas pracy, wcześniej ciągnął dorożkę po krakowskim starym mieście. Sprawę bada Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami.
REKLAMA
Konie ciągną wozy i dorożki w wielu miastach od setek lat. Problem w tym, żeby nie wykonywały pracy ponad swoje siły, żeby miały odpowiednią paszę i warunki do wypoczynku. Czy tak było w tym przypadku, będzie sprawdzać Straż Miejsca w Krakowie oraz tamtejszy oddział TonZ.
Koń leżał na ulicy Straszewskiego. Zanim jednak przyjechał służby powiadomione przez jednego z przechodniów, na miejscu już zjawił się samochód wezwany przez właściciela konia, którym wywieziono zwierzę z centrum miasta.
To nie pierwszy przypadek, gdy z ulicy w centrum miasta zbierano konia. We wrześniu podczas obchodów święta kawalerii jeden z wierzchowców biorących udział w paradzie ułanów poślizgnął się na środku placu Piłsudskiego i upadł. Długo się nie podnosił, do przetransportowania go do weterynarza potrzebny był nie tylko samochód ale i dźwig. Ostatecznie nic złego się nie stało, nie ucierpiał ani koń, ani jeździec.
W przeciwieństwie do wielu koni, które padły na szlaku turystycznym do Morskiego Oka. W upale, często bez wody, bez odpoczynku przez cały dzień ciągnęły przepełnione wozy pełne turystów.
źródło: kontakt.tvn24
