
Myśleliście, że minęła już plaga właścicieli zabijających psy przez przywiązanie ich do drzewa? Nic podobnego. Strażnicy z Zielonej Góry znaleźli w lesie uwiązanego labradora. Dzięki nim pies uniknął okrutnej śmierci. Internauci szukają teraz człowieka, który chciał zabić swojego psa.
REKLAMA
Trudno powiedzieć co kieruje właścicielami porzucającymi w lesie psy na uwięzi. Jeżeli straży miejskiej uda się trafić na trop takiego „wyrodnego pana”, być może wytłumaczy co chciał osiągnąć przywiązując porzucając labradora w lesie niedaleko Zielonej Góry.
– Pies musiał znajdować się w tym miejscu już dłuższy czas o czym świadczą ślady wokół drzewa. Był bardzo przestraszony ale współpracował z nami i udało się go wyswobodzić z uwięzi - dowiadujemy się z relacji na Facebooku.
Pies nie był agresywny. Domagał się głaskania i przytulania. Co ciekawe jest stosunkowo silny i zadbany. Pies ma charakterystyczną niebieską parcianą obrożę oraz grubą bordową smycz. Można podejrzewać, że był wożony samochodem, gdyż bardzo szybko wskoczył do radiowozu i dzielnie zniósł podróż.
– Zwyrol, który przywiązując psa w miejscu gdzie praktycznie ludzka noga nie dochodzi wydał na niego wyrok śmierci. Powinien ponieść zasłużoną karę, dlatego prośba do Was wszystkich - jeśli ktokolwiek rozpoznaje psiaka, zauważył, że ktoś posiadał labradora i nagle ten znikł, bądź widział np. samochód wyjeżdżający z lasu w tej okolicy proszony jest o kontakt ze Strażą Miejską w Zielonej Górze (poniedziałek-piątek w godz. 7:30-15:30) lub bezpośrednio do mnie pod służbowym nr tel.- 664407954 – apeluje na Facebooku Przemysław Kulesza.
