Bezmyślność hodowcy zabiła 53 owce.
Bezmyślność hodowcy zabiła 53 owce. Fot. Pixabay.com

Prokuratury okręgowa w Bielsku-Białej postawiła zarzuty właścicielowi stada owiec za znęcanie się nad nimi i ich zagłodzenie. Sprawę ujawnili wolontariusze z fundacji SOS Animals. Mężczyźnie grożą dwa lata więzienia.

REKLAMA
Hodowca ze Szczyrku nie dbał o zwierzęta - praktycznie głodowały i nie miały dostępu do wody. Robert J. próbował jednak uchodzić za dobrego opiekuna. W zeszłym roku zgłosił nawet chęć rozbudowy stada - ludzie kupowali ]owce, jedna była warta 350 zł i przekazywali mu je w zamian za sery o wartości 500 zł. Akcję popierały władze miasta - wierząc, że dzięki temu owce wrócą na hale. 53 padły z powodu "wychudnięcia, okaleczeń i skrajnego zarobaczenia", o czym informują śledczy.
Hodowca długo ukrywał prawdę, odkrytą wreszcie przez fundację SOS Animals – jej członkowie zastali wynędzniałe zwierzęta i stos martwych owiec. Robert J. tłumaczył, że do tragedii doszło przez suszę, której skutkom nie potrafił zaradzić, nie umiał też poprosić doświadczonych baców o pomoc. – Przeraziła mnie skala tego, co się działo. Nie jestem barbarzyńcą. jak mógłbym zagłodzić owce? Przecież straciłem pieniądze – mówił juhas. Teraz może trafić za kratki.
źródło: tvn24.pl