
Zmasakrowany kundelek trafił do lecznicy w Przemyślu. Pracownicy nazwali go Oczko, ponieważ z powodu obrażeń oczy wyszły mu praktycznie na wierzch. W kilka dni internauci zebrali 1,5 tys. zł, by na własną rękę odnaleźć tego, kto odpowiada za torturowanie psa.
REKLAMA
Sympatyczne imię Oczko ma makabryczną genezę. Pracownicy lecznicy dla zwierząt "Ada" w Przemyślu nazwali tak psa, który do nich trafił, ponieważ obrażenia czaszki były tak poważne, że „oczy praktycznie wyszły mu na wierzch”.
Jedno oko rozróżnia niektóre kształty. W pełni wzroku Oczko nie odzyska jednak już nigdy. To cud, że w ogóle przeżył. Zmiażdżone płuco, wątroba w rozsypce, liczne ślady po uderzeniach - można tak długo wymieniać jego obrażenia. To wszystko ślady bestialskiego potraktowania przez człowieka. Pracownicy lecznicy od razu wykluczyli możliwość wypadku.
Żeby uratować psa, weterynarze zrezygnowali z urlopów. Jednak nie tylko oni poświęcili się tej sprawie. Internauci aktywnie wymieniają się informacjami i poszukują sprawcy. Zebrano już także 1,5 tys. zł na poszukiwanie sprawcy. Na ulicach pojawią się niedługo plakaty. Każdy, kto chce pomóc w tej akcji, może zrobić to poprzez stronę Oczka w serwisie ZwykłyKowalski.pl.
Policja także już zajmuje się tą sprawą. Czy człowiek, który to zrobił odpowie za swoje czyny okaże się wkrótce.
źródło: ZwyklyKowalski.pl
