
Nieuchwytny dotąd sprawca zostawia śmiertelne pułapki na psy i koty zarówno na trawnikach, jak i w zaroślach, gdzie nie są widoczne dla spacerujących ludzi. Nabijane gwoźdźmi kotlety sadysta rozrzuca w różnych dzielnicach Warszawy.
REKLAMA
Gwoździe są bardzo dobrze zamaskowane w kawałkach mięsa. O sprawie zaalarmowała autorka bloga Crazy Nauka i dziennikarka TOK FM, której suka zjadła mięso niewiadomego pochodzenia. Dzięki szybkiej interwencji weterynaryjnej i przepłukaniu psu żołądka, skończyło się tylko na strachu. A mogło skończyć się śmiercią czworonoga, bo w podłożonym na trawniku mięsie znajdowało się kilkanaście ostrych gwoździ.
Policja nadal nie wie, kto próbuje zabijać warszawskie psy. Nie odnotowuje takich spraw w statystykach przestępczości. Jeśli sprawca zostanie ujęty, grożą mu maksymalnie 3 lata więzienia, jeśli sąd uzna, że działał ze szczególnym okrucieństwem. Do tego czasu warto uważać na to, by psy i koty nie jadły na spacerach rzeczy znalezionych na trawnikach. Jeśli jednak nie zdążymy temu zapobiec, trzeba jak najszybciej zabrać czworonoga do weterynarza.
źródło: warszawa.wyborcza.pl
