
Sprawą zajęło się Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, które zostało poinformowane o incydencie przez uczniów szkoły, którym nie było do śmiechu patrząc na cierpienie zwierzęcia. Mały koziołek miał być prezentem od świeżo upieczonych absolwentów Zespołu Szkół Ogólnokształcących numer II w Opolu dla szkoły.
REKLAMA
Podczas uroczystości pożegnania tegorocznych maturzystów w opolskim liceum, które zebrały około tysiąc osób, grupa uczniów podjechała na dziedziniec szkoły samochodem "na syrenie". Wyciągnęli z bagażnika kozę na smyczy i zaczęli ciągnąć ją w stronę dyrektora szkoły. Zwierzę miało być prezentem i zarazem pierwszym mieszkańcem przyszkolnego mini zoo.
Koziołek był wystraszony, bo zebrani byli bardzo głośni. Jak relacjonują świadkowie, rozjechały mu się nogi, zwierzę oddało mocz ze strachu, co ponoć rozśmieszyło zebraną młodzież i pedagogów. – Nikt nie przerywał tego strasznego "cyrku", a nam się chciało płakać – relacjonują uczniowie, którzy zgłosili sprawę do opolskiego TOZ - u. Towarzystwo wystosowało do zespołu szkół pismo i poinformowało Opolskie Kuratorium Oświaty, w planach ma również poinformowanie prokuratury. Zależy im na nagłośnieniu sprawy, aby do podobnej sytuacji nie doszło w żadnej innej polskiej szkole.
Dyrektor liceum przyznał, że był zaskoczony tym, że uczniowie przyprowadzili zwierzę na uroczystość. – Kiedy zobaczyłem, że zwierzę jest zlęknione, poprosiłem uczennicę, by je zabrała na trawnik z drugiej strony szkoły, żeby mogło się tam uspokoić – powiedział Aleksander Iszczuk w rozmowie z portalem Polsat News. Dyrektor zawiózł koziołka na wieś, a uczniów, którzy narazili go na stres upomniał i wyjaśnił im, że postąpili źle.
Od kilku dni sprawa zestresowanego zwierzęcia budzi wiele kontrowersji. W mediach społecznościowych pojawiły się wpisy potępiające zachowanie nastolatków, a ze strony liceum usunięto zdjęcia, które dokumentowały to wydarzenie.
źródło: Polsat News
