
W Polsce ludzie dzwonią po Straż Miejską, gdy zobaczą pod domem bezpańskiego psa. W Stanach Zjednoczonych po ulicy chodzą za to bezpańskie aligatory, co więcej – czasem pukają nawet do drzwi mieszkańców...
REKLAMA
Gary Rogers wyszedł na poranny spacer z psem po ulicach Foxbank Plantation. Nagle patrzy, a wielki gad kroczy sobie spokojnie po trawniku. Mieszkańcy twierdzą, że widok aligatora nie jest niczym szczególnym. Zdarza się, że chodzą między domami szukając przejścia między jednym zbiornikiem wodnym a innym. Ten aligator jednak odbiegał od standardów.
– Gad nie był agresywny – podkreśla Rogers. Widać było, że szuka przejścia między ogrodzeniami. W pewnym momencie podszedł do drzwi domu i zaczął się na nie wspinać. – Nie wiem, czy zadzwonił do domu, ale tak to wyglądało – mówi Rogers. Ślady po krokodylich pazurach są wyraźnie widoczne na klamce i w okolicach dzwonka.
Właścicielka domu nie otworzyła aligatorowi drzwi. Była akurat w pracy. O tym, że "ktoś" przyszedł ją odwiedzić dowiedziała się z sms-a wysłanego jej przez sąsiada zaniepokojonego myślą, że może paść ofiarą ataku gada. – Najpierw myślałam, że to żart – mówi Jamie Bailey. Nagranie wideo szybko ją przekonało, ile miała szczęścia.
źródło: ABCNews
Napisz do autora: [email protected]
