
Politycy Prawa i Sprawiedliwości przeprowadzają swoją "Dobrą zmianę". I to nie tylko w Warszawie, w Sejmie, ale też w "Polsce lokalnej". Radni PiS w Ciechanowie chcieli zakazać używania słowa "adopcja" w odniesieniu do psów i zastąpienia go określeniem "nieodpłatne przekazanie". Trudno o bardziej absurdalny pomysł. Całe szczęście, że proponujący go polityk się z tego wycofał.
REKLAMA
Koniec roku to w samorządach przyjmowanie programów walki z alkoholizmem, pomocy społecznej czy opieki nad zwierzętami. Z reguły to formalność, ewentualne zmiany dotyczą tylko kwot przeznaczanych na poszczególne programy. Ale nie w Ciechanowie.
Radnym Prawa i Sprawiedliwości nie spodobało się, że używa się słowa "adopcja" w odniesieniu do psów. Dlatego Jerzy Racki wnioskował, by zastąpić je zwrotem "nieodpłatne przekazanie". Jego wniosek poprały komisje, które pracowały nad tym programem. Ruszyła więc cała machina administracyjna, swoje opinie wydali wiceprezydent Ciechanowa i prezes Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych.
Opinie były miażdżące dla radnego PiS, uzasadniając bezcelowość proponowanej przez niego zmiany. I chyba sam Jerzy Racki zrozumiał, że jego propozycja była niezbyt trafiona. Kiedy prezydent Ciechanowa Krzysztof Kosiński poprosił radnego o przeczytanie tych opinii, polityk PiS stwierdził, że to nie będzie dla niego przyjemność.
– Chciałbym poprosić o to, by nie robić z tego wielkiej sprawy, dla mnie to nie jest sprawa ideologiczna, co chce pan mi przypiąć – bronił się radny PiS. – Po prostu mam prawo do zgłoszenia wniosku odrębnego do protokołu, zgłaszam je i nie chciałbym rozpętywać dyskusji na ten temat. Proponuję, żeby zakończyć dyskusję o tym, zaoszczędzimy sobie czasu – zaproponował.
Radny PiS chyba przestraszył się, że szybko może stać się pośmiewiskiem i wycofał się ze swojego pomysłu. Chyba za późno. Naprawdę musiało mu się nudzić, skoro w jego głowie zrodził się taki pomysł.
Napisz do autora: [email protected]
