Emirek przez 12 lat czekał na nowego pana.
Emirek przez 12 lat czekał na nowego pana. Fot. Dorota Woźniak/ Schronisko "Na Paluchu"

Niecały miesiąc temu opublikowaliśmy wywiad z panem Henrykiem Strzelczykiem – dyrektorem schroniska na warszawskim „Paluchu”. Mówił wtedy o poświęceniu wolontariuszy, którzy wkładają całe serce w znalezienie domu dla setek samotnych, porzuconych i często schorowanych zwierząt. Proces adopcyjny nie może być zbyt krótki, z psem trzeba się najpierw zapoznać, chodzić z nim na spacery, nawiązać więź. Dwa tygodnie temu swój dom odnalazł Emirek, który w schronisku spędził aż 12 lat. Takich zwierząt w każdej polskiej placówce jest bardzo dużo.

REKLAMA
Weterani
– Ze zwierzętami jest tak samo, jak z ludźmi. Jedni do końca życia pozostają singlami i mają problemy z nawiązywaniem przyjaźni i podobnie jest u zwierząt. Ja mam w schronisku pieski, które są tu od 2004 roku. Przez cały ten okres są promowane, to jest 11 lat. Tak to wygląda, jakby ich gwiazdka za słabo świeciła i są niezauważalne. Wystawiamy je w takie miejsce, gdzie do schroniska przychodzi najwięcej osób, a mimo to nie ma zakładanego efektu. I to jest dla nas bardzo przykre – mówił Henryk Strzelczyk w rozmowie z naTemat.pl
W wywiadzie wspomniał właśnie Emirka, który jest psem trochę wycofanym, nie dawał się przekonać, że człowiek nie jest dla niego wrogiem. Jednak wychodził na spacery z wolontariuszami, ale pan Henryk obawiał się, że w tym przypadku nie ma szans na typową przyjaźń psa z człowiekiem. – Jeśli pieski nie są zainteresowane kontaktem, to i człowiek pominie je dokonując wyboru – tłumaczył tę sytuację Henryk Strzelczyk.
logo
Emirek zaufał wolontariuszce, która codziennie chodziła z nim na spacery. Fot. Dorota Woźniak/ Schronisko "Na Paluchu"
Emirek niezauważany
Na wywiad zareagowała jedna z wolontariuszek. Pani Monika Siwczyk zajmowała się Emirkiem. Według niej pies nie był winny swojej samotności. – Emirek miał pecha, że trafił na "Palucha", gdy psów było bardzo dużo, a wolontariuszy mało. Dodatkowo bardzo przeżywał trafienie do schroniska i w początkowym okresie całkowicie zamknął się na współpracę z człowiekiem. Z tego powodu Emirek po prostu przez ponad 10 lat pozostawał w schronisku właściwie niezauważony i nikt nie zajmował się jego socjalizacją – wyjaśniała wolontariuszka.
Okazało się, że proces socjalizacji Emirka zaczął się dopiero w ubiegłym roku i od tego momentu pies robił duże postępy. Wciąż był nieufny, ale przecież siedział w swoim boksie od maja 2004 roku. Pani Monika przyznała, że jest zdolny do nawiązania więzi z ludźmi, którzy się nim zajmują. Wolontariuszce, która codziennie wyprowadzała go na spacer, w zaufał dość szybko. – Prawdziwym nieszczęściem Emirka jest to, że jest czarny, duży i obecnie stary – pisała Monika Siwczyk.
logo
Emirek jest sporym psem, który dla wielu odwiedzających był niewidzialny. Fot. Dorota Woźniak/ Schronisko "Na Paluchu"
Emirek robi postępy
Emirek był przez kilka tygodni września i października promowany przez doktor Dorotę Sumińską w audycji w radiu „TOK FM” – „Wierzę w zwierzę”. Wtedy nikt nie był nim zainteresowany. Doktor Sumińska, która jest lekarzem weterynarii i autorką książek o opiece nad zwierzętami domowymi, a szerszej publiczności znana jest z telewizyjnego „Zwierzyńca”, sama chciała przygarnąć Emirka. Ostatecznie zdecydowała się na adopcję innego psa, który potrzebował pilnej pomocy. Marley, który teraz wabi się Marian, również jest bardzo stary i przed adopcją był w bardzo złym stanie zdrowotnym. A Emirek nie jest chory.
 
Po dwóch tygodniach pani Siwczyk poinformowała nas, że Emirek w końcu, po 12 latach znalazł swój dom. Pomogła audycja doktor Sumiński i wierzymy, że wywiad z dyrektorem Henrykiem Strzelczykiem zamieszczony na naTemat.pl również. – Zamieszkał w Warszawie z bardzo fajną opiekunką i wiem od niej, że codziennie robi postępy, przełamując swoją nieufność – napisała pani Monika.
W takiej sytuacji, w jakiej kiedyś był Emirek, pozostały jeszcze na "Paluchu” 3 psy. – Ogłaszamy je wspólnie z panią dr Sumińską w „Wierzę w zwierzę” od 2 tygodni, ale na razie bez efektu – mówi wolontariuszka Monika Siwczyk. Bronka bardzo szybko się uczy i lubi się przytulać, Mamba, która jest w schronisku od szczeniaka – jest bardzo spokojna i Bodzio, który jest bojaźliwy, ale bardzo grzeczny.
logo
Bronka, Mamba i Bodzio są psami niewidzialnymi. Na swój dom czekają już kilka lat. Fot. Facebook.com/ Schronisko "Na Paluchu"
Emirek domaga się pieszczot
Od pana dyrektora Henryka Strzelczyka dowiedzieliśmy się, że nową opiekunką Emirka jest pani Maria Brzezińska. – Pierwszy raz usłyszałam o Emirku może dwa miesiące temu, w radio. Byłam wtedy święcie przekonana, że ktoś go weźmie. Kiedy usłyszałam, że on w dalszym ciągu jest w schronisku – wiedziałam, że czeka na mnie. Nie było mowy, żebym go stamtąd nie zabrała – mówi pani Brzezińska.
– Gdybym mogła regularnie słuchać audycji pani doktor Sumińskiej, to pewnie bym go wzięła wcześniej. Już myślałam o tym, że starszy pies byłby dla mnie bardzo dobry. Korzyść jest obopólna – Emirek ma dom, a ja mam Emirka – dodaje nowa właścicielka.
Podczas pierwszego spotkania pies był bardzo zestresowany, nie chciał wziąć parówki od pani doktor. Jednak prawdopodobnie wyczuł dobre intencje pani Marii i zjadł przysmak, który mu podała. – Chyba rzeczywiście troszkę sobie mnie wybrał, ale był przerażony. Do tej pory boi się obcych.
Kiedy się poznali, okazało się, że faktycznie jest psem nieufnym, ale dawał się prowadzić na spacery i karmić parówkami. – Kiedy pierwszy raz go zobaczyłam w tej budzie, tę wielką niedźwiedzią głowę, to zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Ale on potrzebował trochę czasu – wspomina pani Maria.
logo
Emirek teraz prowadzi królewskie życie. Wolno mu leżeć na kanapie, mimo że ma swoje posłanie. Fot. Maria Brzezińska
Emirek nie jest psem problemowym, jak mówi jego pani, cały dzień śpi i trudno wyciągnąć go na spacer. Najłatwiej jest nad ranem, kiedy sam się tego wyjścia na zewnątrz domaga. – Jest dużo spokojniejszy, ale na wszelki wypadek podczas spacerów chodzimy takimi ścieżkami, na których jest mało ludzi, bo kiedy widzi kogoś obcego na horyzoncie, to jeszcze się kuli. Codziennie jest lepiej i myślę, że niedługo nabierze tyle ufności, że będzie czuł się swobodnie.
– Warto adoptować starsze psy, które tak dużo czasu spędziły w schronisku, szczególnie jeśli ktoś potrzebuje psa spokojnego – mówi pani Maria Brzezińska. Miała już kilka psów i docenia to, że Emirek jest na tyle dojrzały, że nie wywraca domu do góry nogami. – Tylko go nakarmić, dużo głaskać, z resztą on upomina się o pieszczoty, zaczepia łapą. Widać, że się otwiera, jest cudny – mówi pani Maria.

Napisz do autorki: [email protected]