
Timon zmarł na skutek poniesionych obrażeń – sąsiad jego właściciela wsadził zwierzę do klatki, polał wodą i poraził prądem. Sąd w Środzie Wielkopolskiej uznał, że sprawca nie dopuścił się szczególnego okrucieństwa, a za swój czyn zapłaci grzywną w wysokości 1400 zł, zakaz posiadania psów i 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Straż Ochrony Zwierząt uważa taki wyrok za niesprawiedliwy – jej członkowie biorą pod uwagę apelację.
REKLAMA
Sędzia Szymon Szmyt przekonywał, że foksterier Timon mógł przeżyć kilkakrotne porażenie prądem, a to założenie i inne fakty wpłynęły na jego decyzję. A ta brzmi: sprawca w świetle prawa nie działał ze szczególnym okrucieństwem. Mimo że mężczyzna przyznał się do czynu, poniesie łagodną karę. – W gremium specjalistów przedyskutujemy tę sprawę i będziemy się zastanawiać nad apelacją – stwierdził Tadeusz Perz ze Straży Ochrony Zwierząt, formalnie strona pokrzywdzona w sprawie.
W opinii Straży, nie można jednoznacznie stwierdzić, że pies cierpiał krótko. Jedna z mieszkanek wsi, gdzie doszło do zdarzenia, podtrzymywała jednak, że piski Timona słyszała zaledwie kilkanaście sekund. Na tej podstawie sędzia wydał wyrok. Perz uważa jednak, że to nie wystarczy, by wykluczyć szczególne okrucieństwo.
Źródło: Głos Wielkopolski
Napisz do autorki: [email protected]
