
Kampania wyborcza powoli odchodzi w zapomnienie, choć jej ostatnią oznaką są jeszcze plakaty wyborcze. Niewiele partii zadaje sobie trud posprzątania po sobie, ale i na to jest sposób. Stowarzyszenie Happy Dog z Białegostoku wykorzystuje je, by ... zapewnić psom ze schronisk ciepłą zimę.
REKLAMA
Miłośnicy psów uznali, żeże pomogą zwierzętom, zrywając wyborcze plakaty. Okazuje się bowiem, że te nie tylko reklamują najlepszych kandydatów, ale także chronią przed wiatrem i deszczem. Dzięki nim podopieczni schronisk będą mieli szansę przetrwać nadchodzące mrozy.
– My jesteśmy jak Chuck Norris, zabieramy wszystkie, ile się da. Apelujemy o oddanie nam jak największej ilości. Wykorzystujemy je, żeby osłonić kojce i psie budy, bo to jest bardzo twardy, dobry materiał. Politycy muszą utylizować ten materiał, a nam się przyda – tłumaczy Robert Andraka z Happy Dog. – Bez względu jacy politycy tu wiszą to psu jest cieplej. Nie ma znaczenia partia polityczna, wszystkich polityków w tej kwestii kochamy. Każdy się przydaje – dodaje.
Przypomnijmy, że na taki pomysł nie wpadło większość partii, choć jedna złamała niepisaną zasadę, że plakaty zostają na swoim miejscu, a jedyne, co je zniszczy, będzie upływający czas albo kolejne wybory. Jak niedawno pisaliśmy w naTemat, z własnymi podobiznami jak na razie zrywali członkowie wrocławskiego oddziału Razem, czym w konsternację wprawili operatorów słupów.
Ciekawe natomiast, co pomyślą sobie politycy, kiedy dowiedzą się, że ich twarze ozdobią schroniska – najważniejsze jednak, że część z nich zrealizuje w ten sposób swoje postulaty wyborcze. Każdemu zależało bowiem przecież, by lepiej się nam żyło – również tym, którzy nie mogli oddać na nich swojego (psiego) głosu. Przynajmniej właśnie oni odczują na własnej skórze siłę obietnic, a co najważniejsze będzie im ciepło.
Źródło: fakty.interia.pl
Napisz do autorki: [email protected]
