Zdjęcie zrobione z ambony - na granicy rezerwatu. W tle widać tzw. lizawkę.
Zdjęcie zrobione z ambony - na granicy rezerwatu. W tle widać tzw. lizawkę. Fot. Kamil Szwarbuła

Myśliwi wiedzą, jak upolować zwierzynę. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby robili to zgodnie z obowiązującymi przepisami. Problem w tym, że w pogoni za sarną myśliwi są skłonni użyć fortelu, przez który dzikie zwierze jest wpędzone w pułapkę bez wyjścia. Zaradni amatorzy polowań znaleźli nawet pomysł na to, jak upolować zwierzynę na terenie, na którym polowanie jest zabronione. Na granicy rezerwatu ustawiają przynęty, a nieświadomy zasadzki zwierzak, idzie prosto pod lufę myśliwskiej strzelby.

REKLAMA
"Sprytni" myśliwi stosuję tę metodę polowania w Bieszczadach, w okolicy miejscowości Ustrzyki Dolne, nieopodal znanego Hotelu Arłamów i w pobliżu tamtejszego ośrodka dla myśliwych. Obok rezerwatu stoi ambona - ulokowana jest nieopodal tablicy informacyjnej, która nie pozostawia wątpliwości co do tego, że na tym terenie nie wolno brać na celownik zwierzyny, o czym napisał na Facebooku dziennikarz Polskiego Radia Kamil Szwarbuła.
– Jak rozmawiałem z ludźmi, największe obłożenie jest w Boże Narodzenie, we wrześniu i październiku, czyli okres polowań – mówi w rozmowie z naTemat. Jeden z leśników, z którym miał okazję rozmawiać, twierdzi, że to teren przygotowany pod najzwyklejsze egzekucje zwierząt.
Myśliwi postanowili obejść prawo zabraniające polowań w rezerwatach. Na granicy ogrodzonego rezerwatu ustawili tzw. lizawkę - słupek, do którego przytwierdzona jest zazwyczaj kostka soli kamiennej. Zwierzęta za nim przepadają, co stwarza myśliwym dogodną okazję do "upolowania sztuki". Zwierze, które podejdzie do lizawki znajduje się na linii strzału myśliwego znajdującego się na pobliskiej ambonie. Takie ambony są ustawione co 150 metrów.
Do Polskiego Związku Łowieckiego należy 116 076 - liczba nieustannie rośnie, tylko w zeszłym roku brać myśliwska powiększyła się o 4 076 członków. Myśliwi nie cieszą się często dobrą sławą, a przykład z lizawką pokazuje, że przemożna chęć polowania gubi środowisko i sprawia, że niepochlebne opinie pod ich adresem, stają się w pełni uzasadnione.