Uratowany wróbel.
Uratowany wróbel. archiwum prywatne

Wczoraj opublikowaliśmy tekst o dziewczynie, która zajęła się znalezionym na ulicy pisklęciem wróbla. Dołożyła wszelkich starań, żeby stworzenie, które nie miało szans na przeżycie - żyło. Historia spodobała się wielu czytelnikom, ale znaleźli się ludzie, którzy stwierdzili, że zachowanie dziewczyny jest złe. Zarzucano nam, że robimy bohaterkę z osoby łamiącej prawo. Co więcej, ponoć promujemy zachowanie samolubne...

REKLAMA
Kara za dobre serce
To była historia z typu – odzyskaliśmy wiarę w człowieka. Jednak reakcje, z którymi spotkała się nasza bohaterka i maile, które otrzymaliśmy, utwierdzają nas w przekonaniu, że każdy pozytyw może być obrócony w negatyw. Bohaterce historii zarzucano, że lansuje się tym, że skazała ptaka, który jest pod ochroną, na śmierć. Grożono jej, że sprawa zostanie zgłoszona do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
Tekst musiał zniknąć ze strony, bo nie chcemy, żeby nasi bohaterowie mieli problemy. Szczególnie, jeśli są na tyle pomocni, że wyrażają zgodę na rozmowę i udostępniają nam zdjęcia. Dziewczyna, która zaopiekowała się wróblem, została potraktowana jak sadystka. A to przecież nieprawda. Nieopierzony ptak byłby skazany na najgorsze. Zdarza się, że pisklę, które dopiero się wykluło, wypada z gniazda. Wtedy najpewniej czeka je śmierć.
Nasza bohaterka znalazła informacje dotyczące karmienia piskląt, odpowiedniej temperatury, w jakiej powinien przebywać ptak, pielęgnacji. Wróbel "zaufał" jej i przywiązał się do niej na tyle, że daje się karmić, reaguje na jej głos. Dziewczyna wie, że nie będzie mogła go zatrzymać na stałe, bo to dzikie zwierzę i jak przyjdzie odpowiedni moment, będzie musiała go wypuścić na wolność. Chodzi tylko o to, żeby zaopiekować się nim do momentu, w którym będzie na tyle silny, żeby mógł odlecieć.
Co robić
Jeśli jest to łamaniem prawa, to co mamy robić, kiedy na swojej drodze spotkamy bezbronne, świeżo wyklute pisklę? Weterynarze zgodnie twierdzą, że najlepiej jest poszukać gniazda, z którego wypadło. Mitem jest, że ptaki nie chcą zajmować się pisklętami, od których czują obcy zapach. Jednak w przypadku opisywanej przez nas historii to gniazdo było bardzo wysoko, nie było możliwości dotarcia do niego. Można zrobić to, co nasza bohaterka, ale według polskiego prawa to... przetrzymywanie gatunku chronionego. Zakazane i karane.

Warto wiedzieć! W przypadku znalezienia podlota (ptaka, który nie osiągnął samodzielności, ale nie przebywa już w gnieździe) siedzącego na trawniku/jezdni, najlepszym działaniem będzie przełożenie go na najbliższe drzewo albo krzak. Dzięki temu zmniejszymy ryzyko zaatakowania ptaka przez psa lub kota. Jeśli nie ma on krwawiących ran, paraliżu kończyn ani nie doznał wcześniej żadnego urazu (np. wskutek zderzenia z oknem albo samochodem), powinien sobie poradzić. Nie ma ryzyka, że rodzice odrzucą takiego potomka, wyczuwając ludzki zapach – węch u ptaków jest bardzo słabo rozwinięty i rozpoznają swoje potomstwo głównie dzięki wzrokowi i słuchowi. Nikt z nas pewnie by nie chciał, aby obca osoba zabrała jego dziecko ze szkoły tłumacząc, że nie było przy nim rodziców. Dlatego też nie ulegajmy urokowi „ptasich sierotek” i pozwólmy im pomyślnie zdać ten ważny życiowy egzamin.

Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków

– Ludzie niepotrzebnie zabierają ptaki. Dorosłe osobniki karmią nie swoje pisklęta, dlatego nie powinniśmy mieć obaw, że pisklę będzie głodowało. Jeśli w pobliżu nie ma gniazda, możemy zająć się pisklęciem, do momentu przekazania go do odpowiedniej placówki. Najlepiej zanieść je do azylu dla ptaków i zwierząt, albo do zoo. Takie miejsca są w każdym województwie, w każdym większym mieście – mówi doktor Tomasz Wilk z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.
Nie powinniśmy martwić się, że dziki wróbel przyzwyczai się do swojego opiekuna do tego stopnia, że nie będzie chciał wyfrunąć na wolność. Szanse na to są bardzo małe. Najlepiej jest jednak oddać odchowanego ptaka do azylu, gdzie zostanie fachowo przygotowany do życia na wolności. Jak sprawdzić, czy ptak jest na to gotowy? Ptak powinien samodzielnie wyszukiwać i zjadać pozostawiony mu pokarm, sprawnie latać. Dobrze, jeśli boi się ludzi.
Wyjątki
Przetrzymywanie gatunków, które są pod ochroną jest niezgodne z zapisami rozporządzenia Ministra Środowiska z 2014 roku - w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt. Jednak w sytuacji, w której mamy na uwadze dobro ptaka, który jest słaby, możemy pomóc mu w domu. Niestety przepisy jasno mówią o zakazie transportu, przetrzymywaniu lub posiadaniu okazów gatunków (§ 7).
Zakaz chwytania nie dotyczy zwierząt rannych i osłabionych w celu udzielenia im pomocy weterynaryjnej lub przemieszczenia do środków rehabilitacji. Na długotrwałe przetrzymywanie gatunków objętych ochroną może wydać zgodę Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska.
Kiedy zdecydujemy się pomóc dzikiemu zwierzęciu, nawet małemu wróblowi, zadzwońmy do Towarzystwa Ochrony Zwierząt. Osoby tam pracujące doradzą nam, co możemy zrobić, żeby pomóc zwierzęciu i nie złamać prawa. Do opisywanej przez nas wczoraj historii można było podejść inaczej niż to zrobili ludzie, którzy straszyli nas i naszą bohaterkę. Nikt nie może stwierdzić, że na pewno złamała prawo, bo ptak, którego przygarnęła, wciąż potrzebuje opieki.

Napisz do autorki: [email protected]