
Ten oto futrzak sam prowadzi fanpage’a, musiał nauczyć się polskiego i zacząć zarabiać na siebie. Ludzie zaczęli wysyłać mu tyle paczek ze smakołykami, że jego właściciele postanowili dzielić się nimi ze schroniskami.
REKLAMA
Kot Czołg, bo takiego jego imię, został znaleziony przez grupę studentów Politechniki Wrocławskiej w Czechach w grudniu ubiegłego roku. Był zaniedbany, błąkał się, więc młodzi ludzie postanowili się nim zaopiekować.
– Zaczął sobie u nas mieszkać, ale jak to w studenckim mieszkaniu, miał jedzenie, wodę, ale nie smakołyki – mówi Konrad, jeden z jego właścicieli.
Ponoć pewnego dnia sam z siebie wpadł na pomysł, by zacząć zarabiać i założył sobie swojego fanpage’a, z którego pisał do producentów karm i sklepów zoologicznych z prośbą o smakołyki.
– Myśleliśmy, że nic z tego nie wyjdzie, ale po pierwszych dwóch tygodniach przyszło do nas pięć paczek – mówi Konrad. – A potem było ich jeszcze więcej – dodaje.
Wszystko skrupulatnie dokumentują na Facebooku, z czasem uznali, że kot ma już takie zapasy, że czas się podzielić z innymi zwierzętami, które mają nieco gorzej w okolicznych schroniskach.
Skąd takie, a nie inne imię? Okazuje się, że zwierzak nie potrafi miauczeć:
– Jeżeli chce okazać jakiekolwiek uczucia to zaczyna burczeć jak czołg – mówi jego właściciel.
– Jeżeli chce okazać jakiekolwiek uczucia to zaczyna burczeć jak czołg – mówi jego właściciel.
Nie jest wybredny, dlatego prosi tak właściwie o wszystko. Od żwirków, kuwet, drapak po leki, zabawki i przeróżnego rodzaju smakołyki. Nie ma problemu z jazdą samochodem, bo transport do Polski zajął mu 6 godzin. Z radością odwiedza schroniska, by przekazać paczki swoim kolegom.
Osoby, które chcą wysłać do Kota Czołga paczkę, bądź są zainteresowane jego pełnych wrażeń życiem, wszystkie informacje znajdą na jego fanpage’u.
Napisz do autorki: [email protected]
Władcy sieci od teraz także na Facebooku! Polub nas!
