
Pani Ewa Jemioło do końca tygodnia nie ma czasu na dłuższą na rozmowę. Szykuje się na przedpremierowe otwarcie Kociarni. To pierwsze miejsce w Polsce, w którym można wypić kawę i zjeść ciastko w towarzystwie kotów. Ale pomysł nie służy tylko relaksowi i spotkaniom towarzyskim. To tymczasowy dom dla kotów ze schroniska, które otrzymały szansę na znalezienie nowego właściciela. Jeśli któryś z klientów kawiarni poczuje kocimiętkę do jednego z rezydentów, będzie mógł go adoptować.
REKLAMA
Skąd ten pomysł?
– Koty są częścią mojego życia od zawsze. Zaczęło się od tego, że najpierw przygarnęliśmy jednego w tragicznym stanie, którego udało nam się uratować. Był w naszym życiu przez 12 lat. Teraz mam 3 koty –mówi o sobie Ewa Jemioło. – Okazało się, po rozmowach ze znajomymi, że nie wszyscy mają tyle szczęścia co ja i jest sporo ludzi, którzy chcieliby mieć koty i przebywać z nimi, ale nie mogą z różnych powodów. I tak zrodził się w mojej głowie pomysł, żeby otworzyć kocią kawiarnię – dodaje.
– Koty są częścią mojego życia od zawsze. Zaczęło się od tego, że najpierw przygarnęliśmy jednego w tragicznym stanie, którego udało nam się uratować. Był w naszym życiu przez 12 lat. Teraz mam 3 koty –mówi o sobie Ewa Jemioło. – Okazało się, po rozmowach ze znajomymi, że nie wszyscy mają tyle szczęścia co ja i jest sporo ludzi, którzy chcieliby mieć koty i przebywać z nimi, ale nie mogą z różnych powodów. I tak zrodził się w mojej głowie pomysł, żeby otworzyć kocią kawiarnię – dodaje.
Ewa Jemioło została kiedyś opiekunką kotów przyjaciół. Miała wtedy mnóstwo obowiązków, tych domowych i związanych z pracą, dlatego nie mogła mieć własnego kota. Szybko zorientowała się, że wiele osób w jej otoczeniu ma podobne problemy – nie mieli czasu przez pracę, alergię na sierść albo na obecność kota w wynajmowanym mieszkaniu nie zgadzał się właściciel. W kawiarni najważniejsze jest to, żeby po prostu pobyć z kotem.
O kocich kawiarniach usłyszała rok temu i pomyślała, że to super pomysł, pełnia szczęścia. Po rozmowie ze znajomymi, którzy powiedzieli, że zazdroszczą jej, że jest otoczona przez koty zainteresowała się tematem głębiej. Znalazła informacje na temat takiego miejsca na Tajwanie. Potem okazało się, że takie kawiarnie są wszędzie. W Paryżu, Wiedniu, Budapeszcie, w Wilnie i w Brukseli, w wielu innych miastach na świecie. Ale nie w Polsce.
Sprawdziła, że nie ma zakazu tworzenia takich miejsc. Owszem, przepisy Sanepidu trochę utrudniają sprawę, istnieje zapis, że zwierzęta domowe nie mogą mieć dostępu do miejsca, w którym przygotowywane są posiłki, ale nie jest to niemożliwe. Ewa Jemioło zapewniła osobne pomieszczenie dla kotów, które będzie ich sypialnią i toaletą, do którego nikt nie będzie wpuszczany. Właścicielka robi wszystko, żeby Sanepid nie miał się do czego przyczepić.
Miejsce z misją
– Kraków, jest bardzo bliski mojemu sercu, zawsze chciałam tam mieszkać. Jestem z nim związana od dziecka, to był mój główny kierunek wyjazdów. Kocia kawiarnia to takie bardzo fajne miejsce, gdzie na stałe mieszkają koty. Można przyjść, zamówić kawę, zjeść ciastko, poczytać książkę, a to wszystko w towarzystwie kotów, które tam są na stałe. Bawią się, śpią. Mają swoje miejsce oczywiście na zapleczu, gdzie mogą odpoczywać, spać. Natomiast głównym miejscem jest taka jakby głaskalnia, jak to mówimy, gdzie z kotami przebywamy – mówi Ewa Jemioło, które mieszkała już na Śląsku, na Lubelszczyźnie, w Łodzi i w Warszawie.
– Kraków, jest bardzo bliski mojemu sercu, zawsze chciałam tam mieszkać. Jestem z nim związana od dziecka, to był mój główny kierunek wyjazdów. Kocia kawiarnia to takie bardzo fajne miejsce, gdzie na stałe mieszkają koty. Można przyjść, zamówić kawę, zjeść ciastko, poczytać książkę, a to wszystko w towarzystwie kotów, które tam są na stałe. Bawią się, śpią. Mają swoje miejsce oczywiście na zapleczu, gdzie mogą odpoczywać, spać. Natomiast głównym miejscem jest taka jakby głaskalnia, jak to mówimy, gdzie z kotami przebywamy – mówi Ewa Jemioło, które mieszkała już na Śląsku, na Lubelszczyźnie, w Łodzi i w Warszawie.
Właścicielka stawia na bezpieczeństwo podopiecznych. A oprócz tego, że Kociarnia jest kawiarnią, pełni też funkcję domu kota, którego można adoptować. – Druga misja jest taka, że naszych kotów, moich kawiarnianych będą trzy. Natomiast pozostałe koty to będą rezydenci. Zwierzęta, dla których będziemy szukać nowych domów – wyjaśnia pomysłodawczyni. Na miejsce adoptowanych kotów będą przychodziły nowe.
Pomysł adopcji kotów wziął się od kawiarni w Oakland. Ma to być bardziej przyjazna forma poszukiwania domu dla kotów niż schronisko. Kotów będzie zwykle około 10. Dlatego należy znaleźć klinikę weterynaryjną, z którą Kociarnia będzie współpracowała. Koty będą odrobaczone i wysterylizowane, w pełni przygotowane do adopcji. W planach są również spotkania, warsztaty z psychologami behawiorystami, na które szczególnie zaproszeni będą rodzice z dziećmi. Specjaliści będą tłumaczyli jak należy obchodzić się ze zwierzakiem, który czuje i się przywiązuje. Klienci będą również mogli dowiedzieć się, jak prawidłowo opiekować się tymi zwierzętami.
Internauci nie mogą się już doczekać
Ten trend został zapoczątkowany na Dalekim Wschodzie, na Tajwanie już pod koniec lat 90. i w Japonii. Mieszkańcy tego drugiego kraju, którzy nie mają odpowiednich warunków na posiadanie własnego zwierzęcia, płacą za godzinę spędzoną z kotem. Ale w Europie takich miejsc jest coraz więcej, trzy lata temu pierwsza powstała w Wiedniu. Potem takie kawiarnie były już w dużych miastach całego kontynentu. W zeszłym roku londyńskie Cat Cafe, które jest tak popularne, że stoliki trzeba rezerwować, było współfinansowane przez crowdfunding, tak jak miejsce Ewy Jemioło. Kolejna kawiarnia tego typu ma powstać w Warszawie, a inspiracją była krakowska inicjatywa Ewy Jemioło.
Ten trend został zapoczątkowany na Dalekim Wschodzie, na Tajwanie już pod koniec lat 90. i w Japonii. Mieszkańcy tego drugiego kraju, którzy nie mają odpowiednich warunków na posiadanie własnego zwierzęcia, płacą za godzinę spędzoną z kotem. Ale w Europie takich miejsc jest coraz więcej, trzy lata temu pierwsza powstała w Wiedniu. Potem takie kawiarnie były już w dużych miastach całego kontynentu. W zeszłym roku londyńskie Cat Cafe, które jest tak popularne, że stoliki trzeba rezerwować, było współfinansowane przez crowdfunding, tak jak miejsce Ewy Jemioło. Kolejna kawiarnia tego typu ma powstać w Warszawie, a inspiracją była krakowska inicjatywa Ewy Jemioło.
Do zrealizowania marzenia pani Ewie brakowało 50 tysięcy złotych, dlatego postanowiła zwrócić się o pomoc do internautów. Projekt na portalu polakpotrafi.pl wsparło ponad 1400 osób i udało się zebrać więcej niż zakładano na początku. W zamian za dotację wspierający otrzymywali imienne podziękowania, darmową kawę, bony rabatowe, kubki, torby, koszulki – w zależności od wysokości wpłaconej kwoty. Dzięki temu udało się zakupić sprzęt kawiarniany, meble. Za nadwyżkę z ustalonej kwoty zakupiono dodatkowe akcesoria dla kotów, powstanie również vlog, na którym będzie można znaleźć informacje dotyczące pielęgnacji i wychowywania kotów.
Przedpremierowe otwarcie Kociarni odbędzie się już pod koniec tego miesiąca. W lokalu na ulicy Krowoderskiej trwają właśnie intensywne przygotowania, pomagają wolontariusze. Na gości czekają już koty pani Ewy – Bialutka, Dama i Rudzian.
Napisz do autorki: [email protected]
